Kącik Dziecięcy

3 rzeczy które robię dla syna w nadziei że zaprocentują w przyszłości. CZĘŚĆ II

Jeśli to prawda co mówią mądrości ludowe oraz super coach’owie i żeby żyć pełnią trzeba umieć cieszyć się z najmniejszych rzeczy to Hej Ho! Ja już to potrafię. Niepostrzeżenie doszłam do takiego etapu, że miska parowanej fasolki, koktajl z jarmużu, albo kilo buraków, które ktoś mi obierze, dzięki czemu ani ja, ani kuchnia nie wyglądamy jak po zarzynaniu cielaka,  dają mi szczęście. Książki o jelitkach są dla mnie taką radością  jaką  dla innych nowa torebka od Korsy, albo apaszka od Guczi, sruczi i Lui Vitą.  I czytam sobie te książki, zagryzając marchewką z Biedry (szok, że nie ekologiczna co?!) z pełną świadomością, że następnego dnia pewnie i tak niewiele już  będę pamiętała, ale i tak cieszę się przy tym przeogromnie bo to są te małe chwile, bo przecież to piękna sprawa wiedzieć jak jelitka pracują. 

Dlatego drogie mamy i taty nie jest chyba zaskoczeniem, że trzecią, rzeczą którą robię dla  Mila z pełnym przekonaniem, że zaprocentuje w przyszłości to pielęgnacja jego jelitek.

TU znajdziecie część I. Enjoy.

 

3. Jemy świadomie.

Boże drogi, dziewczyny o ile nasz świat byłby łatwiejszy gdybyśmy nie lubiły lodów i czekolady. O ile kilogramów  te wszystkie rozstania, miesiączki i brzydkie pogody byłyby chudsze, a o ile przystojniejsi byliby nasi mężowie gdyby tak bardzo nie lubili tłusto, dużo i procentowo.

Młody jeszcze nigdy nie jadł czekolady, schabowego, frytek, ani ciasta bezowego u teściowej. Zaznaczam też, że póki co nie wykazuje żadnych niepokojących oznak  zmarnowanego dzieciństwa. Teściowa też to dzielnie znosi. Na przekąski dostaje parowane brokuły, pietruszkę czy cieciorkę i poważnie mówię, wraca po więcej. Przy śniadaniu wyjada mi z talerza kaszę jaglaną i kalafiora posypanego kminem rzymskim, nawet jeśli sam ma milon razy lepszą i słodszą wersje. Potrafi zjeść każdą ilość awokado, buraków i owoców, czego potwierdzeniem może być średnia 5 kup dziennie. Do zupy zawsze dodaję mu cebulę, a na katar rozgniatam parowany czosnek z avocado i bananem. Od rok nie otwierałam szuflady z lekami. Do wielu z tych smaków przyzwyczajałam go długo. Często po jednej łyżce mówił  po swojemu coś co interpretowałam jako „No Fuckin’ Way”, ale że mam upór matki chorej psychicznie (choć zaznaczam też, że na dzień dzisiejszy nie mam stwierdzonej  żadnej poważniejszej choroby na te psychicznym :))  nie zrażałam się i za dwa dni robiłam kolejne podejście. Tym sposobem potrafi zjeść na raz pół puszki fasoli, którą kiedyś we mnie rzucał.

IMG_1040

 

Jestem świadoma, że kiedyś odkryje  świat cukru, oleju palmowego i innych shitów, ale EJJJ zupełnie nie o to w tym chodzi. Chodzi o to żeby jego naturalne wybory  były zdrowe i pełnowartościowe. Żeby jego smaki z dzieciństwa były tymi, które bezkarnie mogą towarzyszyć mu całe życie. Żeby zachowana była równowaga zdrowym, a byle jakim.

Dla wielu zdrowa dieta to wyrzeczenie, dla mnie zdrowa dieta i zdrowy stosunek do jedzenia to styl życia. Ciężko jest zmienić nawyki żywieniowe na lepsze kiedy  ma się 30 lat, nadwagę i stan przedcukrzycowy.  Ale pomyślcie tylko,  czy nie byłoby pięknie gdyby te zdrowe nawyki były tymi jedynymi nawykami wyniesionym z domu zamiast smażonego mielonego, parówki na śniadanie i bułki z  dżemem na kolację ?

Zawsze szkoda mi dzieci, które już od najmłodszych lat zmagają się z poważną nadwagą. Nic tylko wziąć ich rodziców za łeb i o ścianę, serio. Jak można tak krzywdzić własne dzieci?! Pomyślcie tylko, kto będzie miał w przyszłości łatwiej. Dziecko ze złymi nawykami żywieniowymi, nadwagą,  problemami zdrowotnymi, kompleksami, które już w dzieciństwie będzie musiało znosić szykany ze strony rówieśników, w przyszłości będzie katować się dietami, separować od otoczenia i nieustannie walczyć ze słabościami? Czy dziecko, które zwyczajnie lubi jeść zdrowo bo to wyniosło z domu i pizza czy kebab nie goszczą w jego menu na stałe tylko od czasu do czasu ? To niby tylko jedzenie, ale jeśli jest złe może rzutować na całe życie.

PS. Tak, potwierdzam. Moje dziecko od czasu do czasu dostaje rogi od pizzy i żyje ! A jak dorwie bułę, to nie ma buły.

Nigdy nie powiem Wam jak powinniście wychowywać swoje dzieci, ale chyba rola nas – rodziców  (część I) to robić  dla nich wszystko co uważamy za słuszne i najlepsze,  pamiętając jednocześnie, że to tylko dzieci i nie możemy zaprogramować ich na chodzące ideały, ani obarczać ich naszymi niespełnionymi ambicjami. Finalnie wychowanie to trochę taki w chuj długi eksperyment, którego zakończenia nie jesteśmy w stanie przewidzieć choćbyśmy świeciły przykładem i dopytywały co weekend wróżbity Macieja. 

Pozostaje robić swoje i liczyć, że będzie dobrze.

 

CZĘŚĆ I POSTU

 

IMG_9710

Podobał Ci się mój wpis? Daj mi znać, tu i teraz. Zostaw komentarz. Udostępnij na FB. Daj like. Zróbmy hałas.

To może Ci się spodobać

  • Karolina Rozalia Pietrzak

    I to jest rozsądne podejście <3 sama mam tu i tam za dużo nawyki żywieniowe leżą i kwiczą ale mimo podejrzeń narzeczonego że dla dziecka będę jedzą to w planach jest zdrowa dieta ponad wszystko. Nie chodzi o to żeby z planowanego potomka wyrosła mała Chodakowska albo mały trener żywieniowy tylko o to żeby start w życie był zdrowy. Ile łatwiej jest tym którzy od dziecka lubią seler naciowy czy awokado zamiast smalcu i schabowego 😀

    • Dokładnie <3 100 % się zgadzam! Ludzie myślą że jak chcę żeby dziecko się ruszło i zdrowo jadło to od razu planuje z niego kulturyste na strączkach zrobić 😛

  • Kasia

    Mój trzylatek dostaje spazmów na widok owoców i warzyw( oprócz jabłka , banana i ziemniaków), pomimo to próbujemy, uwielbia za to kaszę gryczaną i każdą inną . Warzywa przemycamy w kotletach mielonych( gotowanych), nawet ryba ma u nas postać kotleta mielonego ;-), wszystko co drobno pokrojone i zielone to koperek ( bo ten akurat uwielbia).pochłania niesamowite ilości słonecznika, dyni i orzechów . Truskawki liże jak lody, jedną malinę potrafi jeść przez godzinę (ale niech mu tam)-zawsze to coś. Warto było zainwestować w sokowirówkę i ciemny kubek ze słomką- jak nie widzi co jest w środku to wypije wszystko- nawet mu smakuje. Walka o zdrowe żywienie trwa 😉

    • I super 🙂 trzymam kciuki. Uwielbiam jak mamuśki są nieugięte jeśli chodzi o dobro maluchów 🙂

  • Anna Polańska

    Czytam czytam i coraz bardziej mi się podoba to co piszesz na temat żywienia Mila 😊 to podpowiedz mi co dawalas Milowi jak miał 7miesięcy do jedzenia ?😉 bo tez chcę by mój Filipo jadł smacznie i zdrowo ❤