Kącik Dziecięcy

A co jeśli lekarz się myli ?

Było koło godziny 21. Staliśmy pod apteką, miesięczny Milan spał w nosidełko, a my zastanawialiśmy się co zrobić. Niby nic takiego, nie ma co panikować…ale tym razem nie chodziło o nas. Chodziło o nasze malutkie dziecko.

-Michał ona mi się nie podoba – stwierdziłam.

-Nie ona pierwsza.

Tego dnia odwiedziła nas położna środowiskowa. Nie spodobało jej się,  że Milan nieustannie płacze i bardzo się napina. Parę godzin później byliśmy już u pediatry.

Dysbioza – nieszczelne jelito. Grzyb. Alergia na białko. Konieczne jest natychmiastowe leczenie. Zapiszę taki lek, na opakowaniu jest napisane, że to antybiotyk, ale proszę się nie martwić, to nie jest antybiotyk.

Jasne, rozumiem. To nie antybiotyk, producent napisał tak dla Fun’u. To zwykła witamina C tyle, że na receptę. WTF?! Trzeba być naprawdę wybitnym specjalistą żeby to wszystko stwierdzić po fakcie, że dziecko jest niespokojne, a ja raz brałam w ciąży antybiotyk. Teraz tak na to patrzę, ale wtedy się wahaliśmy. Nie wykupiliśmy recepty, następnego dnia poszliśmy do innego,  poleconego pediatry. Bo na co niby mamy wydawać pieniądze jak nie na lekarzy?!  (1300 zł przez pierwsze 2 mies.)

– Syn jest bardzo wrażliwy (niby  po kim?!) Jest zestresowany przez problemy z karmieniem i liczne wizyty w poradniach laktacyjnych. Potrzebuje dużo spokoju. Czasem lepiej odpuścić.

Obyło się bez antybiotyku, wystarczył spokój. To też finalnie zaważyło o przejściu na mleko modyfikowane. W starciu antybiotyki  – my. 1:0 dla nas.

baby-821625

18 grudnia,  ok godz. 18.00

Drzemał na moich rękach. Dla świetego spokoju wolałam sie nie ruszać, gniew obudzonego Milana jest wielki. Jako nadgorliwa i unieruchomiona mama, odruchowo pocałowałam go w czoło. Był rozpalony.
Zadzwoniłam do lekarza umówić nas na wizytę.

– Jeśli termometr jest dobry, a dziecko nie jest przegrzane proszę jechać do szpitala. On nie ma jeszcze 3 miesięcy. To wysoce niepokojące (serio tak mówi jego pediatra, wysoce niepokojące 😂)

W 20 min Michał wrócił z pracy z nowym termometrem. 38.7 bez zmian. Chwilę później byliśmy juz w szpitalu.

Kładziemy dziecko na oddział. Ma zapalenie oskrzeli i patrząc jak dbacie Państwo o jego higienę możliwe, że też zapalenie dróg moczowych.

Co kurwa?! Szmery w płucach? Osłuchiwał go niecałą minutę. Zaniedbany?? Kpisz człowieku?! Chyba nie muszę tłumaczyć jak mierzy się temperaturę niemowlakowi.  Termometr w tyłek i coś się ewidentnie z tego tyłka wydostało.

Staliśmy w poczekalni z 20 min zastanawialiśmy się czy jechać do innego szpitala. Ustaliliśmy, że zostaniemy, żeby jak najszybciej mieć wyniki. Badania laboratoryjne wszędzie wyjdą tak samo.

Pobrano mu krew i mocz, dożylnie podano lek zbijający temp. Czekaliśmy na wyniki.  Koło 22 przyszedł lekarz, o  zapaleniu dróg moczowych i zapaleniu oskrzeli już nawet nie wspomniał.

-Wyniki o dziwo  wyszły ok, ale w związku z tym, że temperatura wzrosła musimy podać antybiotyk.

-Temperatura mu spadła, dziecku z naprzeciwka wzrosła.- poprawiłam go.

– Hmm sprawdzę to, ale jesteście Państwo w szpitalu. Nawet tu może coś złapać. Mimo wszystko zalecam podanie antybiotyku.

Długo nas przekonywał, a my długo się zastanawialiśmy. Każdy w szpitalu podkreślał, że Milan nie ma jeszcze 3 miesięcy i nawet temperatura jest dla niego niebezpieczna. Mieliśmy wątpliwości, ale co poradzę, że znowu nam sie lekarz nie spodobał. Podpisaliśmy dokument, że nie wyrażamy zgody  na podanie antybiotyku. Następnego dnia rano obchód miała polecona pediatra i ordynator szpitalu.

To tylko 9 godzin, nic się nie stanie – powtarzałam jak mantrę. Jeśli one potwierdzą diagnozę, podamy antybiotyk.

Całą noc przy nim czuwałam, obserwowałam czy temperatura nie rośnie. Obchód był o 9, już o 6 przyszła do nas ordynator szpitala. Powiedziała, że przy tak małych dzieciach bezobjawowo w 6h może rozwinąć się zapalenie płuc. Zbledłam. Przez chwilę pomyślałam, że zaraz pożałujemy naszej decyzji. Szmerów nie było. Temperatura nie wróciła. Mocz był ok. Krew ok. Rentgen klatki piersiowej ok. USG brzuszka bez zarzutów. Pozostał mały katar i sporadyczny kaszel.  Zostaliśmy na obserwacji jeszcze jedna dobę.

Nie jestem jakaś eko wariatką, nie chcę leczyć dziecka ziołami i obrzędami przy zapalonym kadzidełku, ale nie chcę też  podawać antybiotyku jak witaminy C. O siebie nie dbałam. Szłam do lekarza i prosiłam o antybiotyk, bo przecież nie mam czasu na chorowanie. Praca czeka, ale Milanowi nigdzie się nie spieszy.

Kiedy stosujemy antybiotyk, niszczone są zarówno „złe”, jak i „dobre” mikroby. Lek skutecznie niszczy bardzo naturalny mechanizm ciała, który chroni nas przed wszystkimi chorobami, a  w pierwszej kolejności – system odpornościowy – który nie może samoistnie powrócić do pełni sił.” (DSW K. Ślusarczyk)

Coraz więcej faszerowanych od małego dzieci,  jest w późniejszym wieku  odpornych na  antybiotyki.  Nie chcę żeby Milan należał do tej grupy. Poza tym jestem mamą, mam intuicję. Czułam, że nic poważnego mu nie dolega, przecież zauważyłabym gdyby zachowywał się innaczej niż zawsze.  Staram się nie panikować tylko trzeźwo oceniać sytuację (co nie zmienia faktu, że w szpitalu się poryczałam) Obaj lekarze nie wzbudzili  mojego zaufania. Oni też się mylą, to nie bogowie. Jeśli mam wątpliwości, wolę iść do drugiego. Antybiotyk to nie jest zło wcielone, ale to też nie zawsze konieczność.  Zwłaszcza u takich maluchów jak Milan. Szkoda, że wielu lekarzy uważa inaczej, ale całe szczęście „mama zawsze wie lepiej” 

Podobał Ci się mój wpis? Daj mi znać, tu i teraz. Zostaw komentarz. Udostępnij na FB. Daj like. Zróbmy hałas.

To może Ci się spodobać

  • Katarzyna Maria Zawadzka

    Maria 1 rok i 8 miesięcy, po bardzo pobieżnym badaniu (Pani doktor kończyła dyżur i się spieszyła) diagnoza: szkarlatyna. Zalecenie: antybiotyk. To było jakiś niecały miesiąc po tym jak brała antybiotyk z powodu zapalenia oskrzeli. Receptę wzięłam, kolejny antybiotyk wykupiłam, ale nie podałam. Przeczucie mi mówiło, że to nie jest szkarlatyna żadna. Jeden dzień siedziałyśmy w domu i dopiero jak już wróciła z urlopu, to poszłyśmy do NASZEJ Pani doktor. Nie było szkarlatyny żadnej, po prostu kolejna infekcja dróg oddechowych. Antybiotyk out. Niech żyje instynkt i matczyna intuicja. Jak najmniej antybiotyków! Pozdrawiam 🙂

    • Jesteśmy mądrzejsze od lekarzy 😂😂😂 stąpamy po cienkim lodzie 😂

    • Jesteśmy mądrzejsze od lekarzy 😂😂😂

  • MySka

    Dobrze, że trafiłaś na lekarzy którzy informowali o chęci podania antybiotyku, mojemu 3tygodniowemu synowi podano pierwszą dawkę bez mojej wiedzy, o drugiej dowiedziałam się jak pielęgniarka już się wbiła igłą i zapytałam co mu podaje… Jak zrobiłam awanturę na obchodzie to łaskawie poinformowano mnie że Bąbel ma gronkowca (pamiątka z szpitala gdzie rodziłam)… Omijam służbę zdrowia z daleka i na szczęście intuicja matki nie zawodzi 🙂

    • Czasem to naprawdę recę opadają… Współczuje. Bez wiedzy rodziców, antybiotyki takiemu maluchowi… Oj roznioslabym oddział 😂😂

    • Czasem to naprawdę ręce opadają… Współczuje. Bez wiedzy rodziców, antybiotyki takiemu maluchowi… Oj rozniosłabym oddział 😛 😛

  • Brzmi to strasznie wszystko… ale myślę, że nasze dzieci i tak jeszcze się w życiu antybiotyków najedzą… po co to przyspieszać? A później te same firmy farmaceutyczne, które produkują antybiotyki namawiają do zakupu ekstra szczepionek dodatkowych, „bo przecież te nasze dzieci takie osłabione przez… antybiotyki, że trudno im wykształcić odporność samodzielnie….” Nasza intuicja jak zwykle na pierwszym miejscu!

    • Zgadzam się:) Intuicja na 1 miejscu. Oby nigdy nie wzięła zwolnienia lekarskiego 😂

    • Zgadzam się:) Intuicja na 1 miejscu. Oby nigdy nie wzięła zwolnienia lekarskiego 😛

  • Monika Bielawska

    Każdemu dziecku po antybiotykoterapii polecam Vivomixx krople! Probiotyki, które jeśli już nie ma wyjścia pomogą dziecku odbudować mikrobiotę jelit po zażywaniu antybiotyku. http://pharmabest.pl/?action=110&id=74

  • U nas to zazwyczaj działa w drugą stronę i to lekarze mnie blokują. Ja czasami już nie mam serca by słuchać rozkaszlanych chłopaków, bo mam wrażenie, że mają ochotę płuca wypluć, a lekarz mówi, że tylko syropki wykrztuśne. Zazwyczaj ma rację. Trwa to zazwyczaj dwa razy dłużej niż przy antybiotyku, ale wiem że warto się trochę pomęczyć dla zdrowia dziecka.

  • mlodamama

    Mój synek przyszedł na świat 28.09.2015. Dwa pierwsze miesiące jego życia to podobnie jak u Ciebie latanina od poradni do poradni i walka o KP. Nic nie pomogło, musieliśmy przejść na mm bo maluszek ciągle płakał i lekarz (któryś z kolei) stwierdził że nie dojada. Po zmianie mleka wylądowaliśmy z juniorem w szpitalu. W naszej karcie pobytu wpisano „Pobyt w celu diagnozy krwi w stolcu” . Nie życzę nikomu tego co tam przeżyliśmy. Lekarze podejrzewali jakieś zakażenie i upierali się przy antybiotyku. Prosili, grozili ale się nie zgodziłam. Czułam że to nie to. Dziś Szymon ma 4 miesiące. Ta „choroba” którą „lekarze” chcieli leczyć antybiotykiem to nietolerancja pokarmowa.. Czasem warto postawić na swoim a nie słuchać na ślepo lekarzy.

  • Urszula

    GRATULUJĘ ODWAGI. MOJE TRZECIE DZIECIĄTKO MA 3 LATA I ANI RAZU NIE BRAŁO ANTYBIOTYKU (MIMO, ŻE KILKA RAZY BYŁY JEJ ZAPISYWANE) A TO DZIĘKI MOJEMU UPOROWI I walce z choróbskami SPRAWDZONYMI BABCINYMI METODAMI LECZENIA. INFEKCJĘ WIRUSOWĄ OD BAKTERYJNEJ ROZPOZNAJĘ SIĘ TAK PRZY WIRUSIE A SZCZEGÓLNIE PRZY GRYPIE występuje NAGLE gwałtownie wysoka gorączka, która po 2-3 dobach stopniowo powinna spadać. bardzo charakterystyczny jest przebieg gorączki przy grypie 1-2 doba temp do 40 st, 3- 4 doba temperatura spada tak do ok 38-38,5 po czym między 4-5 dobą znów jest skok do 40 st.po tym skoku następuje stopniowe samoistne spadanie temperatury przy grypie nie należy podawać leków na obniżenie temperatury ten wirus musi się wygrzać dziecko samo go zwalczy trzeba chłodzić czoło i rozebrać od pasa w dół. to co charakterystyczne przy grypie dziecko praktycznie w ogóle nie je, dziecku podawać tylko picie i dużo witaminy C. jak minie gorączka nadrobi zaległości w jedzeniu. przy grypie dziecka nie należy wietrzyć, przeziębienie grypy grozi powikłaniami, przy grypie występuje katarek i lekko zaczerwienione gardło bez zmian osłuchowych w oskrzelach Infekcje bakteryjne przebiegają odwrotnie niż wirusowe zaczynają się od niższej temperatury i stopniowo ona wzrasta do bardzo wysokiej. przy ostrym zapaleniu ucha i anginie podczas gdy temperatura jest pow 39 st. niestety podanie antybiotyku jest nieuniknione. Przy każdej infekcji można zakroplić do uszu 2-3 krople wody utlenionej trzymać dziecko w pozycji leżącej na boku ok 10 min tak aby zakroplona woda utleniona mogła częściowo się wchłonąć możno to stosować 1-2 x dziennie. przy zaczerwienionym uchu można wycisnąć przez praskę czosnek do kieliszka, zalać wszystko oliwą z oliwek po ok 15 min można zakraplać wacikiem do chorego ucha. przy zmianach w oskrzelach radzę sobie okładami ze smalcu na plecy ta metoda nigdy mnie nie zawiodła. ja stosuję zwykły smalec w kostce najlepszy z Biedronki. wieczorem tuż przed snem smaruję plecy przykrywam folią streczową zakładam starą koszulkę i piżamkę oby nie pajacyk tylko spodenki z bluzeczką. dziecko kładę spać do łóżka przykrywam po uszy kołdrą i jak zaśnie to trzymam ten smalec od 0,5-do 1 godziny po czym nie bydzę dziecka tylko delikatnie odkrywam piżamkę wyciągam folię i ręcznikiem papierowym dokładnie wycieram plecy. i to powtarzam przez 3-5 wieczorów co dziennie bez przerwy. jast kilka ważnych zasad do tej metody:
    1. nie robimy smalcu przy temperaturze pow 38,5
    2. przez te 5 dób nie kąpiemy dziecka
    3. absolutnie nie wychodzi z domu nawet do lekarza ( wezwać lekarza do domu lub jeśli musimy wyjść z domu na drugi dzień to dzień wcześniej wieczorem nie robimy okładów ze smalcu, lub jeśli jest ekstremalna sytuacja, a był okład smalcowy poprzedniego wieczoru to okrywamy dziecko kocem łącznie z głową i jak najkrócej transportujemy z samochodu do pomieszczenia doceloweg
    4. każdego dnia 5-6 razy oklepujemy porządnie plecy od szyi do końca żeber trzymając dziecko na kolanach głową do dołu. dużo dajemy pić. nigdy nie podaję dziecku syropów wykrztuśnych typu flegamina czy inne tego typu. mogą powodować rozrzedzenie wydzieliny i zalanie dolnych warstw płóc powodując zapalenie płuc