Mój Świat

A ty za co lubisz święta?

Za rogiem czają się już święta. Chciałabym w tym miejscu napisać o świątecznej aurze, zapachu pierniczków z nutą cynamonu, roześmianych dzieciach, miłości wiszącej w powietrzu, ośnieżonych, bajkowych miastach i pachnących, zielonych choinkach. Chciałabym.

No ale…

zamiast tego łatwiej napisać  o kolejkach, tłoku, zapracowanych gospodyniach domowych, wściekłych ludziach i znudzonych życiem Mikołajach. Na filmach amerykańskich co drugi jest w stanie wskazującym. Nie wiem jak się to przekłada na polskie realia i raczej nie chce wiedzieć. Poza tym o śnieg łatwiej u nas  na Wielkanoc. W telewizji święta wyglądają całkiem spoko. Wypudrowane gwiazdy opowiadają jak to w dzieciństwie lepiły uszka, mieliły mak, śpiewały kolędy przy świątecznym stole…czyściły komin żeby Mikołaj kubraczka nie ubrudził. W realu sytuacja jest trochę inna. Przeważanie słucham stękania mojej mamy, że nie znosi zakupów,  koleżanek, że jeszcze tyle sprzątania im zostało, a w radiu trąbią, że święta to dla większości ludzi bardzo stresujący okres.  Zastanawiam się…

Czemu do cholery sobie to robicie ?

Przecież święta to ma być FUN! Ok, okupiony potem, ciężką pracą, pustym kontem, ale jednak FUN.
Czy Mikołaj wychłosta Cię rózgą jeśli dom nie będzie sterylnie czysty?
Czy Gesslerowa zapuka do twych drzwi skontrolować czy na stole jest ustawowych 12 potraw?
Czy Rozenkowa przyjdzie pomachać białą rękawiczką?
Czy Grinch odwoła święta jeśli wszytko nie będzie idealnie?

Czy przypadkiem nie chodzi o to żeby po prostu spotkać się, porozmawiać, pośmiać, zjeść coś dobrego, niekoniecznie tyjąc przy tym 2 kg. Czy nie powinniśmy trochę wyluzować ? Mówię to ja, Matka Polka z zakurzonym mieszkaniem i pustą lodówką😂

Poniższe wspomnienia spisane zostały w 2013 roku kiedy to planowałam założyć bloga. Jak widać nastąpiła mała obsuwa, założyłam go 2 lata później 😂
Brawo ja😂

***
Pojechałam do kwiaciarni po papier ozdobny i wstążki do pakowania prezentów.
Wracam, Michał pyta – Kupiłaś papier ?
Kupiłam!- odpowiadam dumnie.
A gdzie jest?
Rozglądam się po mieszkaniu i stwierdzam „Ehhhh chyba został w sklepie”
Śmieje się sama z siebie, swojej  pierodołowatości i myślę sobie –  jak tu nie lubić świąt?

***
Pytam mamę
-Co zakładasz na wigilię?
-Czerwoną sukienkę.
-Tą co kupiłam dla siebie, a okazała się za duża i dostałaś ja w spadku?
-Tak, dokładnie tą.

– A pierwszego dnia świąt?
– No tą czerwoną.

-A drugiego dnia?
-Myślałam o tej czerwonej.
-Boże mam już nie pytam nawet co założysz na Sylwestra!!

Potem mama cieszyła  się jak małe dziecko kiedy, pod choinką znalazła nową sukienkę, tym razem niebieską. Lubię to!

***
Kiedy mój brat w dniu wigilii, dzwoni i mówi:
-Kupiłem Ci książkę, ale po świętach kupię Ci perfumki. Co ty na to?
-Nie to żebym narzekała, ale 3 miesiące temu dostałam koło 100 książek (zamiast kwiatów na weselu)
-Ale siostra to nie wiesz, że  edukacji nigdy dość? – odpowiada błyskotliwie.

Kiedy dzwonię do niego następnego dnia i pytam jak minęła mu pasterka, a on odpowiada.
-Super. Wypiłem za zdrowie wszystkich ludzi na świecie. Zapomniałem o swoim. Także teraz umieram.
Myślę sobie, on się już nie zmieni. Uwielbiam święta.

***
Kiedy pytam mamę jak się dzielimy prezentami dla brata, a ona mówi:
– Bierz pewniaka, ja kupię resztę. Tylko kup najtańszy bo na dzień dziecka i tak będę musiała mu nowe kupić.
Mojemu bratu co rok kupujemy MP3. To klasyk bożonarodzeniowy, który gubi przed dniem dziecka.
Kiedy ubieram choinkę 2 dni po świętach.
Kiedy babcia w czasie wigilii zerka na TV gdzie lecą święta w „Klanie”…i twierdzi, że samo się włączyło.
Kiedy mój 23 letni brat raduje się żelu do ciała ze Spider Manem na opakowaniu o zapachu gumy balonowej.
Kiedy moja mam prosi wujka, żeby przewiózł  taczką choinkę z firmy do domu bo moi teściowe mają nas odwiedzić, a przecież TO to musi być.
Kiedy babcia ubiera dużą tuję w lampki i łańcuchy bo nie chce jej się ubierać prawdziwej choinki.
Kiedy na wigilię do karpia nie ma ziemniaków bo babcia zapomniała.

Myślę sobie, lubię ŚWIĘTA !

Wesołych Świąt kochani!! Dziękuję, że tu jesteście 💜💜💜 Wiedzcie, że po latach nie pamięta się czystego mieszkania, ilości potraw, ani  nawet prezentów. Pamięta się zupełnie co innego. Mówią, że z rodziną najlepiej na zdjęciu, a ja wierzę, że generalnie najlepiej z rodziną, czasem trzeba się tylko trochę postarać.

Podobał Ci się mój wpis? Daj mi znać, tu i teraz. Zostaw komentarz. Udostępnij na FB. Daj like. Zróbmy hałas.

To może Ci się spodobać

  • anka

    zgadzam się w 100% ! Przy dwójce dzieci i mężu, przestałam walczyć o porządek w domu. W miarę wszystko ogarniam, ale co najważniejsze NIE SPINAM się, jak coś nie pójdzie po mojej myśli. Wolę zaangażować starszą córkę w pomoc w kuchni (kosztem 2razy większego bałaganu) niż odesłać ją do pokoju „a niech się zajmie czymś”. Szkoda mi tego czasu, który mogę spędzić z dziećmi, a poświęcam na codzienne porządki. Więc LUUUZ…!!! Zacznę generalnie sprzątać, jak się wyprowadzą :-);-)

    • Ja też planuję generalne porządki za dwadzieścia parę lat 😛

  • Madziga

    czytam o tym sprzątaniu i masz rację… jakbym miała biurko, to bym zdecydowanie w nie uderzyła pięścią na znak zgody…czytam i się śmieję, kiwam głową przytakując sama do siebie… doszłam do końca, piszę komentarz i lecę dalej ze szmatą 😉 najlepszego Koty na święta i nowy rok, niech się Milanek zdrowo chowa 🙂 :*

    • To chyba musisz sobie biurko kupić 😀 Dużo zdrowia, uśmiechu i miłości dla Was :*

  • Marta Ch.

    Żancia, u mnie w domu nigdy nie było ziemniaków do karpia…czy to oznacza,że coś z rodziną jest nie tak?:)
    Ale za to nigdy nie ma spiny, posprzątane jest po to,żeby było miło, a nie bo „tak trzeba”,z gotowaniem też bez przesady..ja moge jeść trzy dni rybę po grecku, a prezenty są raczej symboliczne.
    p.s. nadrabiam własnie zaległości na Twoim blogu:)
    Wszystkiego dobrego w Nowym Roku Kochana:***