Kącik Dziecięcy

IX rzeczy które zmienia dziecko

Nie jestem jakoś wyjątkowo doświadczoną mamą (jeszcze), ale to nie znaczy, że nie mogę się trochę powymądrzać. Ponadto jestem świetną obserwatorka, albo przynajmniej lubię tak o sobie myśleć. Równolegle lubię też myśleć, że jestem ładna i zabawna,  a wkrótce znowu będę zgrabna. Natomiast mama twierdzi, że głównie to jestem pyskata, ale o tym innym razem.

Oczywiście mogłabym powiedzieć, że dziecko zmieniło wszystko, albo że obróciło nasz świat o 180 stopni. Mogłabym też powiedzieć jak Natalia Siwiec, że wręcz o 360 stopni (no comment)  ale  osobiście nie znoszę takiego gadania i generalizowania. Dziecko było świadomą decyzją. Wiedziałam, że zawładnie moim czasem, ciałem i umysłem (i tu się nie myliłam). Nie będę pisać o tym co oczywiste.

Zatem co zmieniło się w moim życiu odkąd mam dziecko ?

_DSC5697(1)

I. Nie da się ukryć, że nasze mieszkanie to jeszcze nie rezydencja, ani nawet nie apartament…zaznaczam JESZCZE (przerwa na śmiech). Bogu dziękuje, że też nie kawalerka. Niemniej jednak architektom powinnam złożyć pozew o nieproporcjonalnie duży korytarz, ni jak nie możliwy do zagospodarowania. W każdym razie zmieniło się to, że mam jeszcze mniej szuflad i półek  niż  miałam,  jaszcze większy bajzel w mieszkaniu niż miałam, jeszcze więcej walających się po katach pierdół niż miałam.  Z kolei to czego mam zdecydowanie mniej to pieniądze.

II. Niezauważenie moje słownictwo nie tyle się wzbogaciło, co stało się odważniejsze. Nigdy w trakcie mojego dotychczasowego, 30 letniego życia nie użyłam tylu razy słowa bekać, rzygać, srać, kupa, żółta kupa, zielona kupa, zielono żółta kupa. Myślę, że z każdym tygodniem staje się coraz lepszym partnerem do poważnych intelektualnych dysput.

III. Nie doceniałam się. Naprawdę. Możliwe, że wy też. Pranie, mleko, obiad, kanapka, ładownie zmywarki, rozpakowanie zmywarki… to wszystko potrafię zrobić jedna ręka!

IV. Kiedyś myślałam, że 5 zbilansowanych posiłków zapewnia mi dobra formę i samopoczucie. Obecnie jak uda mi się przepchnąć trzy w tym chociaż jeden na ciepło i na siedząco uważam dzień za turbo udany.

V. Nigdy nie sądziłam, że stanę się słoikiem. Teraz z wielka radością przyjmuje od mamy i teściowej wszystkie domowe obiadki. Z wielką przyjemnością i pokora,  aczkolwiek mamo darujmy już sobie gołąbki. Te 20 wystarcza do końca roku..

VI. Jeszcze bardziej kocham mojego męża. Ale w żaden sposób nie zmienia to faktu, że jak wraca do domu i zamiast wziąć ode mnie rozdarte dziecko postanawia nagle wyczyścić parownik, nawilżacz powietrza, ekspres do kawy i sterylizator to mam ochotę wyrzucić go nagiego na mróz. Niestety nie  mogę bo jakby się przeziębił to mógłby zarazić młodego, a poza tym mrozu nie ma.

VII. Jest sobota godz. 2 w nocy. Nie śpię. Nie imprezuję. Nie pije kolejnej lampki Prosecco (a przydałaby się). Piszę post i nie dlatego, że jakoś bardzo mi się chce, tylko że od 1,5 godziny w systemie naprzemiennym z mężem nosimy Milana na rękach. Nosimy, podrzucamy, śpiewamy, szuszamy, kołyszemy, tańczymy…generalnie robimy za E! Entertainment. Rano nie będę miała kaca, ale będę równie nieprzytomna jak bywałam  po grubej imprezie.

VIII. Nigdy, SŁOWO!! Nigdy żaden facet mnie nie obsikał. Milan robi to regularnie.

IX. Do tej pory porannym priorytetem było śniadanie, MOJE. Mój mąż o tym wie, moja mama o tym wie, obsługa każdej restauracji hotelowej, w której byłam wie, że jak wszyscy jeszcze śpią, ja już jem. Teraz śniadanie wciąż jest priorytetem, ale te Milana. Moja owsianka, kawa i  zęby stoją na szarym końcu.

Wiadomo, że dziecko zmienia zdecydowaną większość dotychczasowego życia, ale to w jakim stopniu zmieni  Ciebie zależy głównie od Twojego podejścia.  Możesz zamknąć się w domu  w ciepłym dresie, ale nie musisz. Możesz poświęcić się dziecku w 100 % i zrezygnować z dotychczasowego życia, ale nie musisz. Możesz przejść całkowitą transformację osobowości i zdrabniać co drugie słowo, ale nie musisz. Możesz też starać się złapać równowagę i powoli wracać do tego co lubiłaś i robiłaś przed ciążą.

Właśnie do tego dążę w przerwach między karmieniami, zmianą pieluch i usługiwaniem Księciuniowi.
Ja Toudi.

Podobał Ci się mój wpis? Daj mi znać, tu i teraz. Zostaw komentarz. Udostępnij na FB. Daj like. Zróbmy hałas.

To może Ci się spodobać

  • Szczęśliwa Mama

    Czytałam ten wpis z uśmiechem na twarzy. Pamietam jak to było z moim Synkiem. Zero snu wszystko na czas: jedzenie, siku itd. Po kilku miesiącach bylam bardzo zmęczona. Przeżyłam szok gdy po 10 miesiącach niewyspania, alergii oraz innych kwiatków okazało sie ze jestem w ciąży. Teraz córka ma 2,5 miesiąca Synek w lutym skończy dwa lata. Bałam sie okropnie jak ja sobie dam radę. Maz cały dzień w pracy a js sama z rozpieszczonym Łobuzem i z noworodkiem którego męczą kołki (Szumis nie pomógł). Paradoksem jest to ze znajduje więcej czasu dla siebie przy dwójce dzieci niż przy jednym. Nie wiem czy jest to kwestia przyzwyczajenia, dobrej organizacji, czy tego ze nie stoję przy łóżeczku za każdym jeknieciem dziecka? Warto pamietać ze zielone kupy, zapierania ubranek, ulewanie, czy ząbkowanie minie. Dzieci wiecznie małe nie bedą. A jest to najpiękniejszy dar który mógł nas spotkać 🙂 życzę wytrwałości oraz więcej snu 🙂

    • Dziękuję! 2 malutkich dzieci to już duża firma, ale jak widać jesteś świetnymi prezesem 😛 Też myślę, że kluczem jest dobra organizacja.

  • Madziga

    przy 4, 5 i 7 punkcie możemy sobie podać rękę 😉

  • O tak właśnie jest, u nas tak było, ale w punkt wszystko 😀 nawet bajzel w chacie przestaje być zmorą, byleby tylko zjeść i się wyspać 😉 Z czasem udaje się usystematyzować wszystkie pozycje w ciągu dnia i odzyskać choć część swojego życia (i to jest mega!) – jeśli tylko się chce 🙂 Podoba mi się Twoje podejście bo jest tak zbieżne z moim – że dziecko nie przysłania nam świata a staje się jego częścią 🙂

  • Możemy sobie podać rękę:), moja córka starsza od Twojego Milana o całe 9 dni:). Też nie podejrzewałam siebie o to ile potrafię zrobić jedną ręką… i w ogóle wielozadaniowość, która zawsze była moją mocną stroną, teraz stała się jeszcze mocniejszą:P

  • Katarzyna Maria Zawadzka

    Żaneta, Twój blog jest jedynym blogiem, jakiego czytam. Ba! Jest w sumie jedyną regularna lekturą jaką ostatnio czytam! Świetnie piszesz! Trzymam kciuki, żebyś pisała nadal, jak Milan już będzie większy i będzie wymagał więcej czasu i uwagi. Wszystkiego dobrego dla całej Waszej trójki!

    • 💜😘 dziekuję !! Ehhhh moja blogowa przyszłość w rękach Milana 😂😩 może znajdą sie jakueś czytelniczki z okolicy i czasem poganiają za nim 😂😂

    • <3 dziekuję !! Ehhhh moja blogowa przyszłość w rękach Milana 😛 😛 może znajdą się jakieś czytelniczki z okolicy i czasem poganiają za nim 😛