Mój Świat

5 rzeczy które zmieniło we mnie dziecko

Zawsze twardo mówiłam, że dziecko nie zrobi ze mnie miękkiej pipy.  Powtarzałam sobie, że się nie dam. Nie stanę się Mariolką, która podnieca się żółtą kupką, nie będę zdrabniać każdego słowa i nie zapomnę o tym, że poza dzieckiem też jest życie. Udało się. Nic z tych rzeczy się nie stało. Alleluja bracia, siostry (akcent wielkanocny). Dziecko nie zrobiło ze mnie ciepłej kluchy, samej kluchy też nie.

Ale pewne rzeczy jednak we mnie zmieniło…

I. Liczyłam się  z tym, że dziecko mnie utemperuje, spiłuje pazurki i wyśle do kąta….tak się stało. Na całe 3 miesiące kiedy świat kręcił się wokół płaczu Milana. Teraz kiedy ten trudny okres jest już za nami, czuje się znacznie silniejsza, pewniejsza siebie i chyba nawet bardziej pyskata niż dotychczas. Wiem, że tak samo jak ty –   jestem najlepszą mamą na świecie, mam cudownego synka,  jestem  za niego odpowiedzialna i to daje mi taką siłę, odwagę i umiejętność radzenia we wszystkich sytuacjach…że nie radzę ze mną zadzierać. Potrafię krzyknąć  i tupnąć jeszcze głośniej. A jeśli coś dotyczy małego…to już w ogóle jestem tygrys szablozębny, zabijam wzrokiem i rzucam o ścianę kiwnięciem małego palca.

II. Gdyby nie Milan Bloga by nie było.  Zawsze brakowało mi determinacji, odwagi,  pewności siebie i motywacji. Potrafiłam 9 miesięcy pisać teksty na inny blog, a nie potrafiłam założyć własnego.  Całe szczęście od kiedy jest Milo, moje cojones są na swoim miejscu.

III. Chyba nie będę wyjątkiem bo my dziewczyny lubimy się czasem wychłostać i nie ma to nic z seksem wspólnego. Często martwiłam się co ludzie powiedzą, w ogóle się martwiłam często na zapas, bo zawsze warto mieć jakiś zapas. Chciałam być miła, lubiana, w ludziach szukałam akceptacji, myślałam, że muszę wszystkim udowadniać, że mimo, że taka wyluzowana to jednak w głowie coś jest, że to co mam to nie od mamusi, nie za kasę męża tylko sama dobrze zarabiam i jestem niezależna…a teraz? Macierzyństwo dało mi to do czego zawsze dążyłam, czego nigdy do końca nie miałam, a mieć bardzo chciałam. Jestem matką. Przy współpracy z mężem, spłodziliśmy prawdziwe dziecko. Nieskromnie powiem, że wyszło nam ono wybitnie  i naprawdę zwisa mi i powiewa, co ktoś sobie pomyśli, powie, zrobi. Nie potrzebuję akceptacji tego świata, żeby robić swoje i czuć się z tym dobrze. Jasne, bywają słabsze chwile, ale mam już instrukcje obsługi siebie i wiem co wtedy robić.

IV. Zawsze byłam ckliwa…ale teraz to już  robię się żałosna. Nawet oglądając wiadomości i reklamę Coca Coli potrafię się poryczeć… Czasem mąż widzi mnie zapłakaną, przestraszony pyta 100 razy co się stało. Ja się  jąkam, próbuje złapać oddech, 100 razy mówię nic i po jego 101 pytaniu o co chodzi mówię w końcu, że widziałam reklamę, w której dziecko miało body w chmurki, takie jak nasz Miluś kiedy był malutki… No wy chyba rozumiecie o co mi chodzi ?

V. Czuje się młodsza niż kiedy miałam 25 lat. Nie wiem o co chodzi, ale jak ktoś mówi „młode mamy” to automatycznie myślę, że to o mnie. Potem nagle uświadamiam sobie, FUCK – przecież ja mam prawie 31 lat i jak na 1 dziecko to wcale nie jest tak wcześnie. Mimo, że częściej jestem zmęczona niż wypoczęta, ten mały gnojek daje mi tyle miłości, szczęścia, siły i energii, że czuje się po prostu młodo i mam takie nieodparte wrażenie, że zabawa (czyt. życie) się dopiero zaczyna.

Ta bezwarunkowa miłość dała mi kopa do działania.  Motywacje, siłę, wiarę w siebie i może to brzmi banalnie, ale zapewne domyślasz się, że raczej się tym nie przejmuje? I tobie też to radzę. Nie traćmy energii na zamartwianie się wszystkim, traćmy ją na zabawę z dziećmi.

A co w Was zmieniło dziecko ?

 

Wzięło mnie na sentymenty z tymi zdjęciami.

_DSC4980 G7953049_DSC4976

Podobał Ci się mój wpis? Daj mi znać, tu i teraz. Zostaw komentarz. Udostępnij na FB. Daj like. Zróbmy hałas.

To może Ci się spodobać

  • Asiek

    Uwielbiam Cię, człowiek czyta i od razu robi się pewniejszy siebie…u Nas córcia zmieniła całe nasze podejście do życia, najpierw nie chcieliśmy mieć dzieci a w końcu po 9 latach zwiazku i 2 latach po ślubie stwierdziliśmy że kurde wszyscy zaczynają mieć dzieci to może i my sobie zrobimy (jak teraz o tym myślę to aż mi wstyd że bodźcem do powiekszenia rodziny był fakt ze inni mają to ja też chce mieć), w ciążę zaszłam od razu po pierwszym miesiącu starań i po 9 msc wiedziałam że to była najlepsza decyzja w moim życiu, jeszcze w ciąży twardo twierdziłam, że ja będę surową mamą nie będę karmić na żądanie tylko co 3 godziny, dziecko bedzie spało w swoim łóżeczku i nie będzie noszone non stop na rękach i żadna z tych gróźb się nie spełniła, no bo jak bym mogła być tak złym czlowiekiem. Mała była karmiona na żądanie, spała z nami do 12 msc życia a jak zdecydowałam się na przeniesienie jej do swojego łóżeczka bo zaczęła przesypiac noc to łóżeczko przysunelam do naszego łóżka żeby mimo wszystko być blisko, a noszenie bez sensu na rekach ehh do dziś mi to zostało a Olisia ma już 22 miesiące…cóż ja mogę stwierdzić że ze mnie dziecko zrobiło miekką pipę

  • Magdalena Wojtyra

    Na wstępie- świetny blog, bardzo przyjemnie się go czyta 🙂
    Moja córka przewróciła moje życie do góry nogami ale jednocześnie uratowała mnie i moją psychikę. Tak postrzegam to dziś.
    Zaszłam w ciążę młodo bo majac 21 lat, cała rodzina bardzo cieszyła się z tego faktu a w szczególności moja mama która była dla mnie jak przyjaciolka. Niestety zachorowała a lekarze nie potrafili nawet dokładnie zdiagnozować choroby. Moja mama zmarła w dniu w którym miałam wyznaczona date porodu. Cieszyla się tak bardzo z wnuka (lekarz zapewnial nas ze to bd chlopiec, ale mama upierala sie ze to bedzie dziewczynka bo jej sie sni po nocach malutka w loczkach i o niebieskich oczach) Lekarz stwierdził ze dzidzia posiedzi jeszcze kilka dni wiec uparcie zalatwialam jeszcze tego dnia wszystkie formalności związane z pogrzebem. Żeby dopilnować wszystkiego aby bylo tak jak chciala mama. Moje maleństwo postanowiło jednak wyjść na następny dzień. W dzień pogrzebu mamy. Wtedy ja pedzac do szpitala wmawialam sobie ze urodze no i może zdarze jeszcze na pogrzeb- dokładnie tak mi się poprzestawialo w głowie. No ale wtedy nie wydawalo mi się to dziwne. Wiadomo stres i szok robią swoje. Jeszcze rodząc dziecko patrzyłam na zegarek ile godzin zostało do pogrzebu… Mając pełne wsparcie meza na porodówce urodzilam zdrowa dziewczynke- a nie chlopca jak zapewnial nas lekarz. Wiesz… była taka piękna z wielkimi niebieskimi oczetami. Dopiero wtedy uświadomiłam sobie ze musze być przy niej. Że jestem odpowiedzialna za mój cud. Dziś ma 14 miesięcy. Nazywa się Kasia po babci i ma krecone wloski. Ona nie pozwolila mi się załamać. Ona nie pozwolila mi uzalac się na d sobą. Dzięki niej kocham życie pomimo że nie oszczedzilo mi wielu przykrości…

    • Bardzo poruszsjąca historia i bardzo mi przykro z powodu mamy. Dziecko jest lekiem na wszystko, największą motywacją i siła. Super byc mamą, co ? 😊 Dużo szczęścia dla Ciebie i Kasi💜💛 dziękuję za miłe słowa 😘

  • jakiś czas temu napisałam u siebie o tym, dlaczego dzieci zmieniaja nasz świat.
    ja nie wiem czego tak się dzieje, nie wiem w którym momencie dokładnie stałam się tym kim dziś jestem, ale wdzięczna jestem za tę zmianę ogromnie.

  • Life and chill

    Ja po urodzeniu mojej perełki stałam się silniejsza i pewniejsza siebie. Wydaje mi się,że skoro zniosłam poród to i góry mogę przenosić. Moje dziecko dało mi siłę do tego, by nie przejmować się tym, co mówią lub myślą inni. Od kiedy pojawiła się na tym świecie czuję pełnię szczęścia!

  • Uwielbiam to jaka jestem dzięki moim dzieciom 🙂 Tyle cech nagle się ujawniło. Tyle pozytywnych zmian we mnie zaszły. Dla dziecka góry można przenieść 🙂

  • Mnie też ciąże i dzieci zmieniły, na lepsze 🙂 jestem i im za to ogromne wdzięczna, serdecznie pozdrawiam.