Kącik Dziecięcy Mój Świat

Rady dla przyszłych mam / Część 2

Witaj mamo! Czuj się jak u siebie. Jeśli nie czytałaś pierwszej części, zapraszam tu. Jeśli jesteś na bieżąco, zrób kawę, usiądź wygodnie, a co tam, walnij nogi na stół i bierz się za drugą część. Zapraszam.

VI. Słuchaj swojej intuicji. Ty znasz swoje dziecko najlepiej, koniec, kropka.  Nie daj sobie wmówić, że wszystko robisz źle, że dziecku  jest zimno bo ma tylko jedną parę skarpet,  ta kupa to jest za zielona, a jak płacze to bankowo jest głodne. Słuchaj rad zaufanych i doświadczonych osób, jeśli chcesz i wiesz, że te osoby są Ci życzliwe.  Ale jeśli czujesz, że ktoś chce Cię skompromitować, popieprzyć, wejść Ci na głowę i po prostu na nią narobić – kulturalnie, chamsko, delikatnie, dyskretnie jak chcesz, technika dowolna,  ale zaznacz wyraźnie granicę.

VII. Priorytety – Nie słyszałam jeszcze o żadnym mężu, który umarł z głodu bo nie miał obiadku do pracy, ani o rodzinie,  która przykleiła się do brudnej podłogi. Słyszałam za to o przemęczonych, sfrustrowanych mamach, którym permanentne zmęczenie przesłaniało radość macierzyństwa. Moje mieszkanie nie lśni, ale jest ogarnięte i to mi wystarcza. Mojemu mężowi czasami nie, ale uwierzcie mi – nie chowam przed nim ścierek, mopa, ani Mr. Muscle. Dlatego póki jest to możliwe – odpoczywaj kiedy tego potrzebujesz. Olać resztę. Większość rzeczy może poczekać, a to co nie może poczekać, może zrobić Twój facet. Przyjdzie moment kiedy wszytko się w miarę ustabilizuje, dziecko przestanie żyć z cyckiem w buzi, ty zaczniesz wracać do życia, ale póki tak się nie stanie, uczul faceta, że wyrzucenie śmieci już nie wystarczy.

VIII. Wbij sobie do głowy, że jesteś najlepszą mama na świecie, nawet jeśli bobas wciąż obija się o Twoje żebra, a ty wyklinasz swoje spuchnięte stopy. Całuj, kochaj, tul, ściskaj, jak chcesz to noś (jak nie teraz to kiedy ?) Nie ma czegoś takiego jak rozpieścić niemowlaka. Dla swojego dziecka jesteś bohaterem. Kocha cię na zabój, choć pewnie jeszcze o tym nie wie. Kiedy wyznajesz mu miłość, a on na ciebie rzyga, sika, albo pierdzi. To nic, nie umie jeszcze mówić więc robi co może.  Od ciebie zależy jakim człowiekiem będzie. Tak samo jak tlenu, do życia potrzebuje twojej miłości. Nie schrzań tego.

ciecie-cesarskie

IX. Kiedy przyjdą chwile zwątpienia, płaczu i frustracji, a przyjdą. No chyba, że jesteś święta, ale nie oszukujmy się, nawet Maryja mogła mieć baby blusea rodząc w stajence. Wiedz, że to normalne. Nie myśl, że jesteś wyrodną matką bo czasem masz dość i nie rzygasz tęczą. My wszystkie, super mamy miewamy gorsze chwile. To naturalna kolej rzeczy i oczywiste, jak fakt, że w weekend to tata powinien wstawać do dziecka. Jeśli po porodzie płaczesz bo dziecko takie małe, bo przegapiłaś Na Wspólnej, bo Duda jest prezydentem, bo sama nie wiesz czemu, ale i tak płaczesz, to wiedz, że to wina hormonów. To wszytko minie.

X. Naucz się prosić o pomoc. Ja wciąż średnio to potrafię. Jak chcę wyjść, proszę męża, żeby poprosił teściową, żeby została z małym – tak wiem, śmiech na sali, nie bierzcie ze mnie przykładu. Łatwo zatracić się w dziecku. Dlatego znajdź chwilę dla siebie, wychodź z domu, spędzaj czas z facetem, koleżankami, zrób coś co sprawia Ci przyjemność. Pamiętnej też, że w tym wszystkim jest jeszcze Twój partner. Tylko idiotki  łapią facetów na ciążę, cała reszta wie, że dziecko to wręcz próba dla związku. Nie zapominaj, że te najstarsze dziecko też Cię potrzebuje.

XI. Ostatnie i kluczowe. Czytaj Nieprzykładną. Zawsze i wszędzie, nawet na urlopie i nawet jeśli Twoje dziecko jest aniołem (jakoś to przeżyję) pamiętaj, że u mnie dobrze jak u mamy, ciepło jak pod palmami, lekko jak po drinku.

Powodzenia mamo. Jestem pewna, że ze wszystkim sobie świetnie poradzisz.

zdjęcie źródło: www.medyk-kolo.pl

Podobał Ci się mój wpis? Daj mi znać, tu i teraz. Zostaw komentarz. Udostępnij na FB. Daj like. Zróbmy hałas.

To może Ci się spodobać

  • Amen

  • Kat.rew

    Jako mama z (uwaga! :D) 5 miesięcznym stażem podpisuję się rękami i nogami pod wszystkimi radami!!

  • Patrycja Dominiak

    Szkoda, że nie przeczytałam tego jakiś czas temu… Mój szkodnik skończył dzisiaj dwa miesiące 🙂 Powoli zaczynam ogarniać 😀