Kącik Dziecięcy Mój Świat

Dogodzić kobiecie…

Przez minione pół roku na nic nie miałam tyle czasu ile bym chciała. Przeważnie była to gorzka prawda, ale wielokrotnie była to też  słodka wymówka. Wygodna, miła i całkiem sensowna. Nagle po 6 miesiącach, na własne życzenie, cała moja linia obrony, którą tak pieczołowicie budowałam sobie w głowie  i świadomości bliskich, legła w gruzach. Jak żyć ?

Spójrzmy prawdzie w oczy, my kobiety łatwe nie jesteśmy, ani do obsługi, ani do zrozumienia. Bo przecież wszystko może mieć drugie dno, kwiaty zajeżdżają wyrzutami sumienia, a „Usiądź, odpocznij. Ja się wszystkim zajmę” to już bankowo zdrada. Tłumaczę to wszystko naszą złożoną osobowością, dużą wyobraźnią i umysłem analitycznym. Tak się  składa, że ten umysł potrafi przenalizować 30 razy jedno zdanie męża i wyliczyć, że buty kupione na promocji to oszczędność. Nie potrafi jednak dostrzec, że buty wcale nie są nam potrzebne i nawet w promocyjnej cenie to jednak wciąż wydatek. Ale za to potrafimy iść krok dalej i dojść do wniosku, że skoro udało nam się oszczędzić, to już od nas zależy co zrobimy z różnicą. Wiadomo, najlepiej zainwestować. Uwielbiam stwierdzenie, że kupno drogiej torebki jest inwestycją. Rozumiem, warto mieć kapitał, choćby zamrożony w torebkach. Prawdziwy zmysł biznesowy.

Zagalopowałam się, nie o tym miało być. Chciałam podzielić się z Wami szokiem, jakiego ostatnio doznałam i z którego jeszcze się nie otrząsnęłam. Wprowadzamy Milanowi rytm dobowy. Brzmi fajnie ? No to dobrze, że chociaż brzmi.

Od 2 tygodni  nasze życie to wyścig z czasem. Czy zdążę zrobić kaszkę na 8, czy zdążę uparować marchewkę na 12.00, czy dam radę uspać go o 12.30, nie przed, nie po, a punkt 12.30,  czy mi ryż wystygnie do 17.00 ?

Wszystko pod linijkę. Przez pierwsze dwa dni miałam wrażenie, że cały dzień siedzę w garach, a Milan tylko śpi i je…w sumie tak miało być zaraz po jego narodzinach. Nigdy jednak tego nie doświadczyłam, więc dobre chociaż te dwa dni.

Po dwóch dniach ogarnęłam, że przecież mogę  gotować więcej, mrozić i przez parę dni martwić się tylko tym czy wszystko mi się rozmrozi na czas. Ale też nie o jedzeniu chciałam dziś napisać. Nasze działania ze stoperm w ręku, syn nagrodził tym co w macierzyństwie jest nieustannym deficytem. Dał nam czas.

Uważajcie bo to czym się z Wami podzielę zawala z nóg i nie pozwala wstać.

Milan od 2 tygodni chodzi spać o 19.

W tym momencie pewnie poczułyście lekkie ukłucie zazdrości, może nawet nie lekkie, tylko coś porównywalnego z dużą igłą w tyłku,  ciśnienie podskoczyło, może nawet zbladłyście.  No cóż, nic nie poradzę.  Chciałam wyrównać stare rachunki. Mamy już remis 🙂

Na początku wprowadzania planu byłam tak zmęczona, że zaraz po tym jak  Milo słodko padał wtulony w misia (a raczej głupią szmatkę za 100zł!!), ja wypruta jak po swoim 3 dniowym weselu, padałam  na kanapie i palcem nie byłam w stanie kiwnąć, poza  kiwaniem przy  pilocie. Przez kolejne dni wracałam do żywych i zaczęłam w minimalnym stopniu odczuwać coś co czułam w życiu przed dzieckiem. Wolność. Po 5 dniach zszokowana zadałam sobie pytanie. Co ja mam z tym czasem robić ?! Miałam tyle pomysłów, że zwoje iskrzyły w mojej głowie, a ja nie wiedziałam za co się zabrać w pierwszej kolejności. Nagle dotarło do mnie, a raczej uderzyło z wielkim hukiem,  że to właśnie jest ten czas, w którym mogłabym robić te wszystkie rzeczy, od których się z taką pasją i zaangażowaniem migałam.

Chciałam czas, wiec go mam. Mogę teraz  spokojnie posprzątać mieszkanie, zrobić pranie i wywiesić je tego samego dnia. Mogę też zjeść coś innego niż owsianka, koktajl warzywny i kawa. Mogę robić te wszystkie porywające rzeczy, które przeważnie robią w mniejszym lub większym stopniu żona.  Super, aż zakręciła mi się łezka w oku z przerażenia.

Masz babo placek.

 

PS. Spokojnie!! O czywiście, że znalazłam nowe argumenty by moje działania domowe ograniczyć do minimum.

Od kiedy Milo śpi od 19.00 jestem bliska stwierdzeniu, że macierzyństwo na tym etapie jest całkiem łatwe.

Rytm dnia dodał mi skrzydeł. Wróciłam do żywych.  Cześć!

 

Podobał Ci się mój wpis? Daj mi znać, tu i teraz. Zostaw komentarz. Udostępnij na FB. Daj like. Zróbmy hałas.

To może Ci się spodobać

  • karo_o

    ok, ukucie w dupkę było 🙂 to teraz czekam na wpis jak to się robi,

  • Nie mów tylko, że śpi całą noc!

    • No prawie 😀 Budzi się średnio 2 razy, ale już mu nie daje mleka. Czasem pogada 3 min i sam zasypia dalej, nawet nie muszę do niego wstawać. Ale czasem budzi się i nim go uśpię mija 15 min.

  • Ale ze sam zasypia?

    • TAK! Choc czasem trochę pomarudzi przy tym konkretnie i trochę to potrwa. Ale czasem go odkładam i jest cisza, śpi 😀

      • Tylko dlatego ze wprowadzilas mu plan dnia? I nie płacze? Używałaś babywise?

        • Nie wiem co to babywise 😛
          Niestety nauka zasypiania nie była łatwa, ale całkiem szybko się udało. Odkładaliśmy go, jak płakał braliśmy na ręce, całowaliśmy, uspokajaliśmy, mówiliśmy że go kochamy itp., odkładaliśmy. Pierwszy raz 35 min, drugi raz 20 min. Potem parę minut smęcenia, czasem odkładam i po prostu zasypia, a jak jest przemęczony to niestety trochę marudzi. Najgorsze jest to że on już wstaje, póki leżał i marudził, gadał to zasypiał. Teraz wstanie, stoi i muszę kłaść go x razy bo się boję że się przewróci!!!!

          • Babywise to taki poradnik dla rodziców niektórzy uważają za magiczny środek na dobry sen dziecka ale na w to nie wierze. To gratulacje sukcesu, nasza jest jeszcze za malutka ale za pare miesięcy tez liczę na to ze dorośnie do bardziej samodzielnego zasypiania. Póki co jest duzo lepiej niż było ale nadal zdarzają sie ciężkie noce.

  • NatL

    Mój syn ma 11mcy i od momentu kiedy skończyl 5 ma ustalone godziny jedzenia i spania. Praktycznie w ogóle nie musze mu dawać przekąsek. Czasami jakaś chrupke dostanie. Dzięki temu że wiem o której godzinie je i śpi mogę sobie zaplanować dokładnie dzień. Posprzątać, zrobić obiad. Wiem jak będzie wyglądać np wyjście na zakupy bo wiem kiedy zaśnie a kiedy musi jeść i musimy zrobić przerwę. Zasypia o 20 budzi się ok 7. Śpi cała noc. To jest super! Im bardziej obserwuje koleżanki które nie mają takiego dnia i dzieci im budzą się kilka razy w nocy, tym bardziej jestem przekonana do mojego małego sukcesu 🙂

  • Moja córcia od dawna je i śpi mniej więcej o takich samych porach, noce też przesypia całe. Taki plan dnia jest bardzo dobry, bo wiem czego się spodziewać. Wiadomo jednak, że nieraz cośtam przesunie się w czasie, np. jak później wstaniemy, ale to zdarza się niezbyt często.

    • Jasne, że jakieś tam sytuacje się zdarzają i plan się przesuwa. nie można żyć ze stoperem w ręku 😛