Bez kategorii

Czas to piniądz. Nawet jak się ma 8 miesięcy

Odwiedziłam ostatnio przyjaciółkę, nazwijmy ją Gienia. Lubię to robić z kilku powodów. Po pierwsze zawsze dostaję obiad dwudaniowy. Nie żartuję, obiad dwudaniowy, znaczy zupa i danie główne. Zawsze na ciepło, a sztućce na serwetce. Elegancja Francja, rozumiecie? Po drugie dostaje też kawę z ekspresu za darmoszkę, coś słodkiego, a ostatnio nawet sok ze świeżo wyciskanych pomarańczy. Po trzecie zawsze mówi, że strasznie lubi mój blog, generalnie ona nie blogowa. Tylko dwa czyta na stałe i jeden od czasu do czasu. Mój na stałe of course. Po czwarte: Syna nie ma więc się Milanem zajmuje i zawsze mówi, że jest słodziutki. Proste.

Ostatnia wizyta skłoniła mnie do głębszych refleksji. Gienia  ma 2 córki. Pierwsza jest bardzo spokojna, głównie dlatego szybko ruszyła produkcja drugiej. Druga przesadziła, jest jeszcze spokojniejsza.  Nie wiem, chyba na śpiocha je robili. Gienia należy do kręgu matek nielubianych. Gienia się wysypia (you bitch).  Gienia ma czysto w domu (you fuckin bitch), w dużej mierze dlatego, że nie ma genu zbieractwa i na jej szafkach nie ma sryliarda ramek, figurek i innych pierdół, które Milan i tak prędzej czy później rozbije, zniszczy lub zje.  Ale skupmy się na córeczkach, nie na tym, że ma Panią do sprzątania.

Gienia z Anią

Kiedy odwiedziłam ją w czwartek, starsza latorośl – Ania była w żłobku, a 2 miesiące młodsza od Milana – Agatka dopiero co się obudziła. Wymieniłyśmy się pociechami, bo fajnie potrzymać lekki dziecko i do tego dziewczynkę. Teraz uważajcie, bo nie żartuję. Biorę ją na ręce, a ona ni stąd, ni zowąd, tak po prostu, na luzie, w ogóle bez walki, przymuszania ani przekupstwa, kładzie swoją nieskażoną włosami główkę na moje ramie, rączki też na mnie kładzie i tak trwamy przytulone. ROZUMIECIE?!

Nie, NIE ROZUMIECIE. Ja też, wiec pytam Gieni:

-Czy z nią wszytko ok ?

-Tak, a co ?

-No widzisz co ona robi? Tak się przytuliła!!

-No i ?

-Ona się praktycznie nie rusza. No nie wiem, no nie wiem, dziwne to jakieś.

-Ok wszystko.

Jej słowa mnie raczej nie przekonały, więc chwilę później pytam jeszcze raz.

-Ona przypadkiem, nie śpi ?

-Nie, nie śpi, a co ?

A ja dalej w szoku i z tego szoku wyjść nie mogę, nie wiem co zrobić, co powiedzieć. Więc robię nam zdjęcia żeby mężowi pokazać, że obce dziecko się do mnie przytula, kiedy własne nie chce.

Po dłuższej chwili Gieńka mówi, że jakaś nieswoja jestem.

-Chyba nie czujesz się najlepiej?

-W szoku jestem. Muszę to sobie poukładać.

Po czym odkładam Agatkę na matę, a ta leży i się uśmiecha. Ja pierdolę, serio?! Ponawiam pytanie.

-Z nią wszystko ok ?

-TAK!

Ania :)

Ania 🙂

Wtedy zrozumiałam. Nie wszystkie dzieci są jak Milan.

Od kiedy Milan nauczył się podnosić główkę, nie doświadczam czegoś takiego jak przytulenie. Zdarza się to tylko w sytuacjach kiedy jest tak śpiący, że po prostu pada na mnie, beton. To uważam za przytulenie. Raz też zdarzyła się sytuacja, że położył mi ręce na ramiona – to też uważałam za przytulenie mino, że głowę sztywno trzymał i tylko machał na prawo i lewo, bo przecież na mnie patrzeć nie będzie, nie stroję się jak Bijons.

Jak kładę go na matę albo jest dramacik bo niby co on na tej macie ma robić, albo od razy prostuje nogi, napina brzuch, puszcza przy tym parę bąków, finalnie podnosi się i od razu rusza w teren. Czasem też posiedzi chwilę jak zainteresuje się garnkiem, łyżką itp., ale żeby tak po prostu leżeć i się uśmiechać???!!!! Żeby tracić czas na kontemplację ???!!!! Czyje dzieci tak robią???!!!?

Podsumowanie.

Rozmowa taty z Milanem  podczas ubierania.

 

-Milan ja nie wiem czy my Cię na wakacje zabierzemy.

– stękanie, marudzenia, piski – tak odpowiedział Milan

-Nie wiem synu czy ty czas znajdziesz, wszędzie się tak śpieszysz. Nawet na ubieranie szkoda Ci czasu! Masz tyle spraw na mieście i  tyle rzeczy do ogarnięcia, że nie wiem czy dasz radę wziąć urlop ????

A on niewzruszony dalej piszczy, wygina się i pręży, bo ubieranie to nie dla niego. Strata czasu….

 

Milan ciągle w ruchu, ciągle w terenie, przecież tyle szuflad w domu jest do otwarcia, tyle rzeczy do rozrzucenia, tyle mebli do wdrapania.

No  w końcu czas to piniądz. Ale pociesza mnie jedna rzecz. Gienia nie wróciła jeszcze do wagi sprzed ciąży. Gienia nie  ma za kim latać i ma czas żeby zjeść. Także dzięki syn, ja już 2 kg mniej niż przed ciążą. W rodzinie siła.

 

Podobał Ci się mój wpis? Daj mi znać, tu i teraz. Zostaw komentarz. Udostępnij na FB. Daj like. Zróbmy hałas.

To może Ci się spodobać

  • Ania

    Jak czytam Twoje posty to mam wrazenie, że opisujesz mojego Franka 🙂 Ma 6 miesiecy. Mówili, że jak zacznie się przekręcac na brzuch to będzie spokojniej…nie jest. Teraz jak tylko go położę na macie, on od razu na brzuch i w ryk, że nie potrafi pelzac. Jak jest na rekach – chce pelzac, na kolanach – chce pelzac (ale oczywiscie nie potrafi wiec ryk). Ciągle trzeba mu zapewniać nowe rozrywki, na rękach ciągle się rozgląda i bije mamę po twarzy jak coś mu się nie podoba…A jak leży to kopie. Wszystko mu się nudzi po kilku sekundach. Czuję się jak jedno wielkie centrum rozrywki i z nienawiścią patrzę na matki, których dzieci posadzone w bujaku lub na macie mogą slodko bawić się same. Ta walka trwa od urodzenia. Moje dziecko to jeden wielki skok rozwojowy. Ja już nie wiem co robię źle…

    • Jola

      Nic nie robisz zle, po prostu dziecko potrzebuje twojej uwagi, moj 7 miesieczny tez tak ma… Nie posiedzi 2 minut sam, nawet sam nie chce spac, trzeba go trzymac lub ewentualnie siedziec obok 🙈🙈

  • meg

    Pociesze Cię moja córka ma 20 miesięcy i czasami marzę żeby usiadła chociaż na 5 minut (wiem wygórowane marzenie), też nie chciała się przytulać, bo przecież tyle rzeczy do zrobienia, ale teraz przychodzi obejmie, da buziaka i leci dalej, od taki przywilej od czasu do czasu się trafia, ale oczywiście nie wtedy kiedy chce mama 🙂 mówią, że drugie dziecko jest spokojnieksze, ale chyba nie moje 😂 syn 8 miesięcy i też go pełno wszędzie, zaczynam się grubo zastanawiać czy sprzątanie mieszkania ma jeszcze sens 🙂

  • klaudia

    Uwielbiam, uwielbiam, uwielbiam twojego bloga!!:) i tylko jego tak na marginesie bo inne nie mają w sobie tego czegos;) chociaż wlasciwie mają…są jedna wielka reklamą wszystkiego co możliwe..A znalazłam go gdy byłam w ciąży oczywiście. Dzięki tobie nastawilam się na ciężkie pierwsze tygodnie i gdy okazało się po porodzie ze moje dziecko jest najspokojniejsze na oddziale nie ukrywam że cieszyłam się strasznie i niepotrzebnie tym pochwalilam oczywiście całej rodzinie;)tydzien pozniej sie zaczelo i trwa po dzis dzien (2 miesiace). Ciezkie dni,placz marudzenie..tylko noce jeszcze jako tako o ile noc można uznać czas od 2 w nocy do 8 rano;) zawsze wychodziłam z założenia ze takie żywotne dzieci to coś fajnego,nigdy się człowiek z nimi nie nudzi ale teraz może się mylę…;)sama byłam diabłem wcielonym i z tego wyroslam wiec jest nadzieja;) za to brat z tych spokojnych co sie sami bawia pol dnia i coz.. potem bylo gorzej;)

  • Haha, super! Ja też uważam za przytulanie mojego trzymiesięczniaka drzemki „na matce, która leży pod kątem 45 stopni” i sądzę, że to się nie zmieni 🙂

  • Aga Bosa

    🙂 To jak mój Igi. Ani chwili spokoju choć ma już ponad dwa latka. Sypia około 6 godzin na dobę, a w trakcie tego spania wędruje po całym łóżku, a i po podłodze się zdarza 😉 Nie pamiętam już kiedy tak usiadł i po prostu siedział. Zawsze trzeba coś w między czasie robić, a najlepiej kilka rzeczy naraz. Najciekawsze są posiłki. Igi siada ze wszystkimi przy stole i po około dwóch minutach ( tyle zajmuje zaspokojenie pierwszego głodu ) zaczyna się. Wchodzenie i schodzenie z krzesła. Jedzenie na i pod stołem. Bieganie to do okna, to do stołu, to do kuchni i tak cały czas 🙂 Najbardziej podobają mi się miny innych ludzie gdy wyjdziemy zjeść coś na mieście ( rzadko się zdarza ), gdy Igi odstawia całe swoje przedstawienie ani chwili nie siedząc spokojnie podczas gdy my z mężem i córką jakby nigdy nic jemy spokojnie 😉 Zazwyczaj to miny potępienia, bo jak rodzice mogą na to pozwolić! Ale powiedzcie mi jak zabronić??? Jak sprawić, żeby był innym człowiekiem skoro właśnie takim ( mimo wszystko najukochańszym ) dzieckiem jest. Czy w ogóle chciałabym, żeby był inny? Chyba nie :-))
    Trzymam kciuki i powodzenia!

  • Nadia

    To ile ma ten twój Milan? Każde dziecko jest inne jej najwidoczniej są spokojne, pewnie po mamusi 😀

  • JANulkowo

    Moj Janek również zabiegany jest, ma już 15 miesięcy i nie usiedzi na miejscu. Teściowa zawsze odkąd zaczął się przemieszczać porównywała Go do córeczki koleżanki, że Ona taka spokojna, siedzi bawi się, a Jaś ciągle w ruchu. Ale jak widać każde dziecko inne.

    janulkowo.blogspot.com

  • Aneta M

    Też mam takie dzieci.Ciągle w ruchu, ani minuty na spokojnie.Córka odkąd nauczyła się mówić (bardzo wcześnie) cały czas gada! A u brata męża dokładnie tj u Twojej koleżanki-dwie dziewczynki, jedna spokojniejsza od drugiej, śpią do 11a szwagierka sama mówi że nie wie że ma dzieci.