Kącik Dziecięcy Mój Świat

List do Milana. Dziękuję każdego dnia

Nie jestem wierząca, ale dziękuję każdego dnia, że Cię mam. Nie wiem komu, ale dziękuję. Dziękuję, że jesteś taki cudowny, że mogę Cię przytulać i całować. Dziękuję, że mogę słyszeć twój oddech, codziennie oglądać twoje wielkie, niebieskie oczy i szczerbaty uśmiech. Dziękuję, że mogę być z Tobą każdego dnia, widzieć jak rośniesz, słyszeć jak się śmiejesz.

Staram się nie narzekać. Bo nie mam na co. Jesteś zdrowy i wszystkie inne zmartwienia bledną przy prawdziwych problemach. Jeśli ceną jaką muszę zapłacić żeby być Twoją mamą są nieprzespane noce, brak czasu dla siebie, monotonia, zmęczenie – niech będzie. Nie mam z tym problemu, to niska cena, choć czasem sił mi brak. Bywa ciężko, a może po prostu to ja jestem słaba. Bywam zmęczona, a raczej jestem zmęczona praktycznie każdego dnia. Czasem opieką nad tobą,  kiedy indziej  monotonią, a czasami po prostu wszystkim. Czasami mam dość. Dość, że moje dni są takie podobne do siebie, dość siedzenia w domu, dość walki przy ubieraniu, dość twojego krzyku, płaczu i marudzenia, dość wiecznego bałaganu w mieszkaniu, dość wszystkich i wszystkiego. Chwilami chciałabym znowu założyć szpilki, wypić kawę z koleżankami z pracy i podpisać kilka umów. Zupełnie tak jak kiedyś. Chciałabym mieć chwilę tylko dla siebie,  leżeć w wannie, przeczytać książkę, zrobić trening, nie śpieszyć się zawsze kiedy jestem poza domem.

Nie będę kłamać.  Opieka nad tobą nie wygląda jak na filmach, nawet nie jak  w superprodukcjach, ale ok. Zniosę to.

Musisz wiedzieć, że nawet kiedy przychodzą te wszystkie chwile, kiedy jest mi ciężko, nadal dziękuję, że jesteś. Nawet jeśli pewne rzeczy mnie przerastają i przychodzą dni kiedy wpadam w otchłań, dziękuję, że jesteś. Nawet kiedy duszę się moją samotnością i tracę optymizm, dziękuję, że jesteś.  Bo mimo wszystkich osób dookoła, czuję czasem tą samotność, ale jeśli to jest cena, zapłacę ją.

Jeśli kiedyś będziesz rzucał się na ziemię jak mój brat, tupał nogami i darł na całe osiedle, kiedy tylko coś nie pójdzie po twojej myśli, spokojnie dam radę. Pewnie zrobię się przy tym  pąsowa i w duchu wyśpiewam całą litanię przekleństw, we wszystkich konfiguracjach, ale dam radę.

Jeśli będę musiała chodzić ciągle do Twojej wychowawczyni, podpisywać uwagi i wysłuchiwać, że to nie ty zacząłeś, jakoś to przeżyję. Jeśli będziesz wracał nad ranem z imprez i walił gorzelnią,  a ja nie będę spać póki nie wrócisz, dam radę. Jeśli któregoś dnia powiesz, że w tajemnicy wziąłeś  ślub, jakoś to przełknę. W końcu zrobiłam to samo.

image1

Może być bardzo ciężko, nie wątpię. Mogę popełnić masę błędów. Mogę się często mylić. Mogę cię wkurzać i się nie znać. Pewnie nie raz narobię Ci obciachu, a ty nie raz doprowadzisz mnie do łez, rozczarujesz i zawiedziesz moje zaufanie, ale nie musimy być idealni żeby się kochać.  Ze wszystkim sobie poradzimy i wszystko naprawimy. Póki będziesz blisko, ja zawsze dam radę, nawet jeśli życie będzie mnie przygniatało, nawet jeśli czasem nie będę miała już siły i nawet jeśli to ty mi tą siłę będziesz odbierał, myśl że jesteś zawsze pomoże.

Więc bądź zawsze, a ja już zawsze będę dziękować, że jesteś.

Codziennie patrząc jak śpisz, płacząc ze zmęczenia, odprowadzając Cię do szkoły, tańcząc na Twoim weselu. Już zawsze i codziennie, bo nie ma większej siły, ani miłości szczerszej i prawdziwszej niż ta między nami.

 

IMG_5603

Wcześniejszy list do Milana znajdziecie tu

Podobał Ci się mój wpis? Daj mi znać, tu i teraz. Zostaw komentarz. Udostępnij na FB. Daj like. Zróbmy hałas.

To może Ci się spodobać

  • Monika Kardel

    wszystko zaczęło sie rozmazywać.. ; ( nie mogłam powstrzymać łez..

    „dziękuję że jesteś” ♥