Mój Świat

Jak schrzanić sobie urlop

_DSC7147

Mówią, że wyjazd z dzieckiem wykańcza czasem bardziej niż teściowa. Możliwe. Mówią, też że po wczasach z dzieckiem trzeba wziąć urlop na dojście do siebie. Też możliwe. Ale nie w moim przypadku.

Jedziemy nad morze.  Szczęśliwa rodzinka i 155 tobołków, z czego 150 niepotrzebnych, ale przynajmniej serce matki spokojne. I szczęśliwa w połowie bo zaczęliśmy właśnie z mężem ciche dni, a ja nie planuję ich przerywać. Jedziemy  nad morze. Nie do końca prostą drogą, bo wpadłam na pomysł żeby zajechać do mamy po koszulkę, którą ostatnio u niej zostawiłam. Zwykła biała, z niebieskim napisem Prosto, oczywiście urlop bez niej byłby niepełny, nieudany, koszulka morza by nie zobaczyła, smutna na półeczce by leżała. Męża pytam czy możemy. On, że oczywiście, że nie ma problemu, że to nawet po drodze,  nic, że aż  70 km. Mówi to i dalej milczymy, tylko gu gu i ga ga do Milana.  Dojeżdżamy do mamy, no ale pech chciał, że dom zamknięty na 4 spusty i dwa piloty.  Także całuję klamkę i jedziemy dalej. Mąż nawet dobrze udaje, że nerwa nie złapał. Mi to nieco gorzej idzie  bo w sumie mogłam zadzwonić wcześniej. Przy okazji orientujemy się, że niby po drodze, tylko że po drodze do najgorszej drogi. Jedziemy już sto godzin, a od 60 Milan śpiewa arie a, że ja się na operze nie znam to problem mały powstaje.

Wycieńczeni, wymordowani, zmachani, zajechani i  milczący dojeżdżamy do wynajętego apartamentu. Jest godzina 17.30 Milan śpi. Dla nikogo nie jest to dobra wiadomość, w oczach mych widać strach, w sercu rozpacz.  Budzi się koło godziny kiedy powinien iść spać. On pełen energii, my pełni zwątpienia.  Moje żywe złoto, srebro, pallad, iryd i platyna w jednym w pięć minut demontuje szufladę w łazience, przewraca metalowy stojak na papier, szoruje podłogę szczotką do kibla, zagryza papierem toaletowym  i rusza porządkować kuchnię.

To będzie długi wieczór.

Kolacja ekskluzywna, adekwatna do wiszącego w powietrzu miłosnego nastroju,  pizza z Biedry z extra szynką. Mąż rozmawia jak gdyby nigdy nic, ja dalej foch jak 150. Czekam na rozwiniecie właściwego tematu, niestety nie zanosi się. ONI NIC NIE ROZUMIEJĄ !!

Następnego dnia jak ta bogini seksu i wdzięku na emeryturze. Robię włosy, oczy, zakładam wszystkie bransoletki jakie Bozia dała, 3 pierścionki, torebeczkę z milionem frędzli  i punkt 9.50 choinka w pełnej gotowości wkracza na SeeBlogger. Wkracza i stoi godzinę w kolejce do rejestracji. Nie ma fejmu, nie ma przepuszczania.

Wieczorem mąż dalej jak gdyby nigdy nic, normalnie ze mną rozmawiać chce, a ja przecież nie mogę bo foch już poza granice państwa wykracza. O 23 w łóżku próbujemy sobie w końcu coś wyjaśnić. Niestety bezskutecznie bo oboje zasypiamy w trakcie.

Rano dziecko me radosne o 4.50 z nóg się zerwało bo morze znów zobaczyć chciało.  Poświęcam się, biorę Młodego, daję mężowi spać, idę z nim do pokoju obok i powoli umieram kiedy on w ekstazie atakuje krasnala ogrodowego.

Przede mną kolejny dzień warsztatów, przed tatą kolejny dzień z synusiem. Lody trochę topnieją, i ja i M próbujemy okiełznać mojego uargumentowanego focha, choć nadal uważam, że on nic nie rozumie, ale dla dobra dziecka,  urlopu i wszechświata zaczynamy rozmawiać normalnie. Bo nawet w ciche dni rozmawiamy, tyle że nienormalnie.  Niemniej jednak byłoby mi łatwiej gdyby on zrozumiał. Nie pamiętam już o co chodziło, ale zapewniam Was, że to właśnie ja miałam rację.

Kończę warsztaty. Pora zacząć ten urlop!!

 

Ciąg dalszy wkrótce.

IMG_7202 (1)

IMG_7201 (1)

Od lewej: Ja, Matka córek, Gosia z Cover Baby (ona wie wszytko o zabawkach, sprawdźcie sami :)) , Magda z Mamine Skarby, Kasia z Mummy’s World i Asia Antoonovka 

image

Podobał Ci się mój wpis? Daj mi znać, tu i teraz. Zostaw komentarz. Udostępnij na FB. Daj like. Zróbmy hałas.

To może Ci się spodobać

  • wiadomo, że miałaś rację 😉

    o ile byłoby milej gdyby przeprosił i zrozumiał na początku podróży, ale nie – nie mógł ;)no cóż, takie uroki z tymi chłopami. Miłego urlopu !

  • Marta Wierzbicka

    Dlatego lubię być w ciąży 🙂 mój mąż wtedy nigdy się na mnie nie złości i wybacza mi każdy atak, co najlepsze wyciąga wnioski i postanawia poprawę! Amazing! 😉

  • Elżbieta ST

    U nas foch mój, tak namiętnie ignorowany przez męża, dojrzał na tyle by ponownie dać o sobie znać, ze zdwojoną siłą. Już mam plan na ten wybuch, jeszcze tylko muszę wybrać powód focha (a. od kilku nocy to ja nie śpię przy małej; b. ostatnio powiedział, że jeszcze widać po mnie ciążę [że niby gruba jestem, grzech śmiertelny]; c.BO TAK) 🙂 p.s. uwielbiam Twego bloga 🙂

  • Żaneta, bardzo miło było Cię poznać, mam nadzieję, ze jeszcze nadarzy się okazja.

    A co do wpisu- jak zobaczyłam, że Milan zasnął o 17:50 to aż mi się śmiać zachciało. A potem pobudka o 4- u nas to też standard na wyjazdach. Dziewczyny chcą korzystać na maksa na urlopie.
    A foch- to też stały punkt programu w trakcie wakacji 😀
    Pzdr!

    • Boże byłam pewna, że odpisałam !! Chyba nie kliknęłam enter ma końcu 😛
      Mi też było bardzo miło i jestem pewna, że jeszcze nadarzy się okazja 🙂

      Planujemy teraz dłuższy wyjazd..już się boję tych pobudek 😛
      Ściskam 🙂

  • www.kasiaekiert.pl

    ojej 🙂 ciche dni, ale na kobiecym byc musi 🙂