Bez kategorii

Jestem. Tu i teraz. Warsztaty Jestem SENSualna.

Była piękną, pewną siebie kobietą, o smukłej figurze i dużych oczach. Przynajmniej tak widzieli ją inni bo w jej oczach była, owszem silną dziewczyną ale z krzywym nosem, zakolami  i co warto sprostować, nie dużymi oczami, a dyskretnym wytrzeszczem.  Trochę poturbowało ją życie, trochę ostatni rok. Zawsze uważała, że jest zdecydowaną niezależną, silną kobietą, ale równocześnie doskonale wiedziała, że w środku trochę kruchą, pogubioną dziewczyną.

Spędziłam nią intensywne 3 dni w uroczym hotelu Zalesie Mazury Active Spa podczas warsztatów motywacyjnych Jestem SENSualna. Liczyła na miłe pogaduchy, dużo  snu, wina i  jacuzzi. Nie dostała niczego, poza winem, które sobie kupiła. Miłe pogaduchy okazały się ciężką podróżą w głąb siebie, sen może by był gdyby nie rozmowy egzystencjonalne przy winie do 1 w nocy. Zamiast jacuzzi było morsowanie, po czym w gratisie dostała grypę i zapalenie gardła.

Ciężko wytłumaczyć co się stało przez tych parę dni. W teorii były to warsztaty, w praktyce… coś znacznie więcej.  Nie takie pytania chciała usłyszeć, zadania wykonać. Potrafiła uciekać od samej siebie i z wrodzonym wdziękiem udawać, że wszystko ok. Cierpliwa mama, świetna pani menager, taka wesoła, no wulkan energii…tylko czasem trochę wycofana dziewczyna z paroma otwartymi ranami. Niewiele osób znało te drugie oblicze.

Na warsztatach poznała 25 kobiet, każda z nich to inna historia, inne emocje. Wszystkie miały poukładane życie, szczęśliwe związki, rodziny i prawie wszystkie w codziennej gonitwie zapomniały o sobie, swoich potrzebach, swoich marzeniach. Zapomniały, że przede wszystkim są kobietami.

To nie były łatwe 3 dni. To był emocjonalny huragan, który obnażył troski, problemy, ból, strach każdej z nich. Aż w końcu łzy smutku, złości, strachu, zaczęły mieszać się radością i spokojem.  W końcu z zapłakanych dziewczyn obudziły się silne, pewne siebie kobiety, którymi zawsze były. W zmęczonych natłokiem pracy i obowiązków oczach,  pojawił się błysk. W którymś momencie zaczęła się w nich rodzić siła i chęć do zmiany, determinacja i wiara we własne JA. Kiedy wyzbyły się lęku, wyrzuciły emocje, które im ciążyły, rozkwitły, zapragnęły BYĆ.

Ona powiedziała tak niewiele, ale to wystarczyło żeby też zrzuciła ciężar, który dźwigała. Zrozumiała, że najważniejsze jest to co tu i teraz. Że żyć trzeba teraz. Nie tym co było, nie tym co będzie za rok, tylko tym co jest teraz. Zrozumiała, że musi wybaczyć i dać ranom się zabliźnić,  żeby móc iść dalej.  Dobrze wie, jak to brzmi. Dość tandetnie i banalnie. Trzeba żyć tu i teraz, trzeba wybaczyć…taki motywacyjny bełkot. Żeby to zrozumieć musiałbyście to przeżyć.

Nie, nie doznała oświecenia, nie zmieniła swojego życia, nie narodziła się na nowo, nie zmieniła się. Ale zrobiła to co często jest najtrudniejsze.  Pierwszy krok.  Zmiana, wymaga pracy. Chce żyć uważniej, być bardziej, przestać się cofać, tylko dumnie iść do przodu. Bo czasem tym co ogranicza nas najbardziej jesteśmy my sami.

Robi postępy, małymi krokami idzie do przodu.

Dobrze ją znam, wy już trochę też.

 

Każda kobieta czasem powinna dostać takiego kopa, przeżyć takie „pranie mózgu”. Spokojnie to nie scjentolodzy, Basia z Fundacji Tętniące Życiem. Basia, która bez litości od pierwszych minut warsztatów doprowadzała nas do łez. Basia, która zadawała pytania, ale nie dała nam żadnych odpowiedzi, żadnych podpowiedzi. Za to na te 3 dni dała swoje serce i dzięki niej te odpowiedzi znalazłyśmy w sobie.

Piękna, silna i zdecydowanie za dużo pracująca Ania, autorka bloga  Magiczne Chwile była sprawczynią tego wszystkiego. Nie da się opisać ile pracy, serca i czasu poświeciła tym warsztatom. To przed jej obiektywem z szarych myszek przeobraziłyśmy się  pewne siebie, piękne kobiety. Należy też nadmienić, że to również ona nas rozebrała. I tu chciałam sprostować, że  naprawdę to nie jest tak, że zawsze rozbieram się przed nowopoznanymi ludźmi. Naprawdę.

Dobrych duchów tego wydarzenia było znacznie więcej. Wspierająca nas i kręcąca loki Roksana inaczej znana jako Dzwoneczkowa,  stojący w cieniu, ale równie ciężko pracujący mąż Ani, kochana Ola od nocnych rozmów przy winie, Paweł , który nagrał i wraz z Anią zmontował pamiątkowy filmik, Marzena  wizażystka i stylistka, która ze swoim świetnym wyczuciem stylu doradzała nam w kwestii ubioru, stylu i wyglądu. To w ogóle niezrozumiałe i niepojęte, jak i po co tyle osób zaangażowało się i poświeciło swój czas aby przebudzić parę kobiet do życia.  Ale już nie próbuję tego zrozumieć, po prostu  dziękuję, bardzo dziękuję każdemu z WAS.

 

Ten wyjazd nie byłby możliwy  gdyby nie sponsorzy. I nie mam tu na myśli 70 letniego dziadka z grubym portfelem i wiotką resztą.  Wiele osób przyczyniło się to stworzenia tego projektu.

Po królewsku ugościł nas hotel Zalesie Activ Spa, które gorąco Wam polecam. To piękne miejsce położone nad jeziorem Orzyc, oddalone od zgiełku dużego miasta, z wieloma atrakcjami dla rodzin. Wspaniałe place zabaw, mini zoo, trampoliny, samochodziki, basen, bajkolandia to chyba wystarczające argumenty dla wszystkich rodziców, chcących choć trochę odpocząć na urlopie.

Neo24.pl potwierdził, że wszystkie byłyśmy grzeczne w tym roku i  rozpieścił nas świetnymi prezentami od Babyliss Polska. Część dziewczyn dostała szczotki, jonizujące, inne lokówki, jeszcze inne  wkrętarko lokówki – możliwe, że nie jest to oficjalna nazwa sprzętu, ale na moje oko bardzo chwytliwa. To by się sprzedało.  Produkty Babylissa znam i cenię nie od dziś. Cieszę się, że moja kolekcja się powiększyła. Wam polecam Neo24.pl  gdzie z pewnością znajdziecie niejeden świąteczny prezent dla bliskich.

Neon N Life  rozpieszczał nas smakiem swojego napoju energetycznego, z UWAGA  dobrym składem. Tak wiem to brzmijak abstrakcja, energetyk z dobrym składem. Tego nawet Lewandowska jeszcze nie wymyśliła. Wiecie, że poza wodą piję tylko kawę i prosecco, na resztę ze względu na skład nawet nie patrzę.  Dodatkowo warto podkreślić, że Neon mocno nas wspierał kiedy warsztaty przeciągały się do późnych godzin nocnych, oraz o poranku ponieważ często po warsztatach szłyśmy się integrować przy niesymbolicznej lampce wina.

Moi dziadkowie obdarowali nas pięknymi książkami i grą rodzinną. Książki Opowiedz mi dziadku, Opowiedz mi babciu to bezcenna pamiątka dla waszych dzieci, rodzinna skarbnica wiedzy.  To bezcenny prezent, który owszem wymaga pracy, ale zdecydowanie jest tego warty. Wybaczcie po 30 stałam się beznadziejnie sentymentalna, ale przeglądając tą książkę i grę pomyślałam, że  właśnie taką rodzinę chcę budować. Taką która spisuje swoje niesamowite wspomnienia i spędza wspólnie czas przy ciepłej herbacie i planszówkach.

Po roku z dzbankiem filtrującym wodę nie wyobrażam już sobie domu bez niego.  Dzbanek Aquaphor dostałam w momencie kiedy mój poprzedni został już doszczętnie zużyty (w zużyciu pomógł mu nieznacznie mój syn). To właśnie jego możliwości testował Milan wlewając do niego moją kawę. Poniekąd to genialne, bo w końcu kawa wypłukuje magnez, filtr wzbogaca o magnez,  także obie strony zadowolone. Zastanawiam się tylko czy kawa nie wypłukała magnezu z filtru?  Warto wspomnieć, że filtry wymienne niedrogie.

Linomagu nie muszę nikomu przedstawiać. Myślę, że dba o tyłki naszych rodzin od pokoleń. Prodeucentem Linomagu, jest firma Ziołolek  i jak się okazało w swojej ofercie ma  wiele innych świetnych produktów.  Wśród upominków, które dostałam znalazł się także krem do rąk Alation, który dałam mężowi gdy szedł na operację. Kiedy zabieg  się przesuwał, a on czekał jak na szpilkach, z nerwów ciągle smarował ręce kremem. Później pielęgniarka zachodziła w głowę czemu wenflon nie chce się przykleić. Przy trzecim podejściu, się przyznał. Cóż, krem świetnie nawilża.

To był niezwykły czas. Dziękuję Wszystkim, że mogłam w nim uczestniczyć.  A teraz to kim się stałam przed obiektywem ANI 🙂

 

Chciałbym także  bardzo podziękować partnerom wydarzenia, którzy obdarowali nas wieloma wspaniałymi  upominkami:
Wydawnictwo Rebis  i  Wydawnictwo Znak – za książki, które wypełnią zimowe wieczory, Alexander– za gry planszowe, Lirene i   Naturativ za kosmetyczne upominki.

 

 

 

 

Podobał Ci się mój wpis? Daj mi znać, tu i teraz. Zostaw komentarz. Udostępnij na FB. Daj like. Zróbmy hałas.

To może Ci się spodobać

  • Joanna Policha

    Och mówiłam że czekam na więcej i jest 🤗🙂☺️☺️☺️, a teraz czekam na książkę :)🤗🤗🤗

    • kiedyś jak ktoś mówił, że czeka na moją książkę to się głośno śmiałam. Teraz w duchu się uśmiecham i myślę sobie, że bardzo bym chciała 🙂 dziękuję za ciepłe słowa <3

  • Mirka Czubak

    Jest taka zwykła, szara, ale widzi to czego inni nigdy nie zdołają dostrzec. Swoje „niedoskonałości” nadrabia mało zabawnym poczuciem humoru, ale pajacowanie to jej spadek dzieciństwa. ….
    Mało powiedziała, ale w tych cudownych oczyskach, zobaczyłam wszystko ❤❤❤

    • aż tak źle z tym moim poczuciem humoru ? 😛 Dziękuję Mirka <3

      • Mirka C

        Żaneta! Dlatego jesteśmy takie podobne, bo …to o mnie ❤

  • udomowiona

    Każda kobieta powinna przejść takie warsztaty.
    Właśnie niedawno zdałam sobie sprawę, że kompletnie zaniedbałam siebie, pod każdym względem… Jestem tylko ciałem, które wstaje rano, idzie do pracy, potem zajmuje się domem, dzieckiem, mężem. W mojej codziennej rutynie nie ma miejsca dla mnie. Są dni, kiedy nie robię dla siebie nic (poza kanapka, którą i tak jem w biegu i nawet nie wiem czy mi smakowała, lub kawą którą i tak wypiję lodowatą). I to jest NAJGORSZE! Do tego dochodzi świadomość niedawno zdiagnozowanej „dwubiegunówki”…nie jest łatwo.
    A książkę „”Wszystkie moje kobiety” przeczytałam(jak wszystkie J.L Wiśniewskiego)i mogę Ci powiedzieć, że nie odejmie Ci rozmyślań….
    S.

    • Bardzo współczuję diagnozy, liczę, że przy wsparciu leków uda Ci się zapanować nad chorobą. Świetnie cię rozumiem, sama działałam mechanicznie bez zastanowienia, bez refleksji. Jeśli chcesz to zmienić odezwij się do fundacji http://tetniacezyciem.pl/ . Dziewczyny właśnie tym się zajmują, przebudzaniem kobiet. Powiedz, że przychodzisz stąd, powiedz to co napisałaś mi. Trzymam mocno kciuki za ciebie, daj koniecznie znać <3

  • Jesteś piękną wartościową dziewczyną! Bardzo się cieszę, że miałam przyjemność Cię poznać <3

    • Dziękuję Wiolu, też się bardzo cieszę, że Cię poznałam. Mam nadzieję, że jeszcze nie raz się spotkamy na blogowych ścieżkach :*

  • Emocje i wieczorne rozmowy potrafią ak widać zdziałać cuda. Jesteś piekna i tryskająca energią miło bylo cie poznać

    • Dziękuję bardzo, te wszystkie rozmowy razem wzięte, zrobiły swoje. Ściskam :*

  • Masz w tym dyskretnym wytrzeszczu to, co w kobietach uwielbiam: zadziorność tygrysicy i zarazem spokój sarny.

  • Torpeda, wulkan energii, piękna, wrażliwa, seksowna i delikatna- tak właśnie Cie widzę :* Nawet nie wiesz jak się cieszę, że z nami byłaś :* Ściskam Cię mocno