Kącik Dziecięcy Mój Świat Wyróżnione

Kiedy NIE mówić facetowi o ciąży. Historia oparta na faktach.

Zupełnie nie wiem czemu, ale od zawsze zastanawiałam się jak powiem mężowi, że jestem w ciąży.  W sumie to myślałam o tym nawet nie mając jeszcze męża, ani narzeczonego, ani chłopka…  Nawet dzieci jeszcze nie planowała, a i tak o tym myślałam. 

O tym, że jestem w ciąży dowiedziałam się w pracy, jakieś 2 godziny po tym jak dostałam awansik. Super wyczucie, też tak uważam.  Był początek lutego, dzień wcześniej wróciliśmy z Lanzarotte, wieczorem w wannie, przy książce zdążyłam dokończyć butelkę Prosecco.

Pomyślałam wtedy, że jest tak blisko walentynek, że to nie może być przypadek. Wytrwam, to tylko 11 dni, morda na kłódkę, uda się.

Po pracy pojechałam od razu do szpitala na badanie krwi. Dwie godziny później miałam już 100 % pewność, że Prosecco dzień wcześniej nie było dobrym posunięciem.

Wróciłam do domu jak gdyby nigdy nic. Oczywiście w pierwszej kolejności ruszyłam w kierunku lodówki. Generalnie już 5 min po zrobieniu testu poczułam głód. Oho! Zaczęło się, dziecko się domaga!

W domu zupełnie nie myślałam o ciąży. Zajęłam się tym co zawsze i tylko utwierdziłam się w przekonaniu, że na lekko dam radę wytrzymać do walentynek. O 22.30 położyłam się do łóżka. Problemów ze snem obawiałam się najbardziej. Od X lat brałam leki nasenne, teraz zapowiadał się długi i przerażający odwyk.  Leżę i próbuję zasnąć
Boże co tu zrobić żeby nie myśleć o tym mikrusie w brzuchu. Czy mi się wydaje czy on kopnął?”  Ok, myślę o tym, że wygrałam w totka, że jestem na Bali, że ważę 5 kg mniej…to zawsze pomaga. Nie pomogło. Zaczynam powtarzać w myślach mantrę. Zapadam w głęboki sen, zapadam w głęboki sen, zapadam w głęboki sen,  ja pieprzę jestem w ciąży!!!!

O 23 przychodzi Michał, całuje, przytula.  Ok, teraz już na pewno zasnę.

„Ciekawe czy chłopiec czy dziewczynka. Jak dziewczynka to Nela, ale co jak chłopak ? Cholera, nie mamy imienia dla chłopaka.” Moja głowa nie przestawała przetwarzać. Nagle przypomniało mi się, że 2 miesiące temu robiłam badanie krwi. Postanowiłam je znaleźć i porównać.

Wstaję, grzebię, otwieram każdą szufladę, 5, 10, 15 min, wertuję wszystko. Nieprzytomny Michał wstaje i pyta.

„Kochanie co się dzieje? Czego szukasz? Mogę Ci pomóc?”

„Niczego, nie możesz, chodźmy spać”

Zaprowadził mnie do łóżka, przytulił, dobranoc, 5 min później słyszę te ciche chrapanie.

Ja bez zmian, nakręcona jakbym kilo amfy wciągnęła. 20 min później wstaję, zahaczając o lodówkę (dziecko się domagało)  podejmuję kolejną próbę znalezienia badań.

Jest 1 w nocy, a ja obijam się o szuflady i szukam starego badania krwi. Po jakimś czasie sytuacja się powtarza. Nieprzytomny Michał wstaje i pyta.

„Kochanie co się dzieje? Czego szukasz? Mogę Ci pomóc?”

„Niczego, nie możesz, chodźmy spać”

Zaprowadził mnie do łóżka, przytulił, dobranoc. Za chwilę znowu słyszałam te ciche chrapanie. „Jak my zmieścimy łóżeczko w sypialni? Będziemy musieli tą komodę wynieść, łóżko inaczej postawić. Boże, a co my z tą szafą zrobimy?  Nie no kurczę, nie wierzę, że ktoś tam jest. Czy ja mogę pić kawę? Muszę folik kupić i lekarza znaleźć. Fuck nie zasnę!! Może jak mu powiem, to się uspokoję i usnę?”

Wstaję. Szukam czegoś ładnego żeby zapakować test. Znalazłam drewniane pudełko, w  którym dostaliśmy pendrive ze zdjęciami ślubnymi. Obecnie służyło nam do przechowywania wszystkich pendrive’ów. Wyrzucam je, zostawiam sianko, do środka wciskam test z magicznymi dwiema kreskami.  Jest 2 w nocy, wchodzę do sypialni, zapalam światło, siadam na łóżku i szturcham Michała.

„Kocie wstań!”

Michał zrywa się z okrzykiem „Co się stało? ! Co się stało?!”

Nic nie mówię, daje mu pudełeczko. Otwiera, przeciera oczy i zszokowany pyta.

„Pendrive’y się zgubiły?”

Ja pierdolę ! Serio?!?!?” Wytrzeszczyłam oczy, zrobiłam niezadowoloną minę i  zdenerwowana powiedziałam.

„Pod siankiem!!!!!”

Michał wyciąga test, przeciera oczy, najpierw pyta co to, sekundę później sam sobie odpowiada. Po policzkach spływają mi łzy. W końcu to do mnie dotarło. Będziemy rodzicami. Wszystko się zmieni, będziemy mieć dziecko. Malutkie, cudowne dziecko.  Tak bardzo tego chcieliśmy.

Mąż mnie przytula, mówi że mnie kocha, że super, że się cieszy. Po czym dodaje po sekundzie  „Chodźmy już spać, co?”

‚Serio?! Powiedziałam Ci że jestem w ciąży, a ty chcesz iść spać?”

„A co mamy robić? Jest 2 w nocy!”

Nie liczyłam na żaden taniec godowy, ale bez przesady, moglibyśmy pocieszyć się dłużej niż 2 minuty. Czy to dziwne, że chciałam pogadać o życiu? Przedyskutować propozycje imion i zastanowić się gdzie wstawimy łóżeczko ?  Nie minęło 5 minut, a ja znowu słyszę jego ciche chrapanie.

Myślenie latami o tym jak przekażę tą super wiadomość na nic się zdało.  Wniosek jest taki żeby nie mówić tego o 2 w nocy.

Wybija 3 w nocy, zaczynam się robić lekko śpiąca…

7b — kopia

13

 

Podkreślmy, że miałam majtki. O tym jak „super” czułam się w ciąży przeczytacie tu

zdjęcia: Edmund Magdebursky 

 

Podobał Ci się mój wpis? Daj mi znać, tu i teraz. Zostaw komentarz. Udostępnij na FB. Daj like. Zróbmy hałas.

To może Ci się spodobać

  • Marta Bruska

    😀

  • Spłakałam się ze śmiechu! 😀 Ja najpierw powiedziałam koleżankom, potem dentystce, bo pytała, czy ma mi dać znieczulenie, a ja przecież miałam zrobiony TYLKO jeden test pozytywny, więc nie byłam pewna, czy jestem w ciąży, więc wolałam się nie spieszyć z ujawnianiem rewelacji mężowi.
    Po kilku dniach i kolejnych testach powiedziałam „kochanie, chyba jestem w ciąży”…
    Przy drugiej i trzeciej jakoś bardziej zaufałam chemii na paseczku.
    – Mężu!
    – Co?
    – Dwie!
    – O, super.

  • Patrycja Paula Kuberska

    Ja dowiedziałam się dwa dni przed walentynkami i też nie wytrzymalam i powiedziałam 😝

  • Świetna ta Wasza historia 🙂 Ja mojemu powiedziałam o 6 rano, zaraz jak sobie test zrobiłam, i też po chwili wróciliśmy do spania. Ale też miałam od razu taki mętlik w głowie i tyle myśli o dziecku 🙂

    • Wstałaś tylko po to żeby zrobić test ??? 😛

      • Już coś podejrzewałam wcześniej i jak się obudziłam, to już nie mogłam dłużej czekać na odpowiedź, więc wstałam i zrobiłam 🙂 Zamierzałam później, no ale wiadomo że kobieta czasem niecierpliwa jest 😉