Kącik Dziecięcy

Kiedy dziecko puszcza bańki nosem

Przykleiło się do nas zapalenie oskrzeli. Stało się to po wizycie u teściów, ale oczywiście to przypadek, zupełnie bez znaczenia wątek. Tak tylko mówię…

Narzekałam jak Młody budził się w nocy co dwie godziny. Teraz spuszczam wzrok lekko zawstydzona, biję się w pierś i cofam te słowa. Po prostu nie wiedziałam, że chore dziecko potrafi budzić się  2 razy na godzinę. I przyszedł taki magiczny moment kiedy w sumie sama nie sama nie wiedziałam czy  zdążyłam już zasnąć czy tylko leżałam, może mi się śni, że on się znowu obudził, może on wcale nie zasnął, a może mam zwidy? Nie, nie mam. On znowu rzęzi jak Wartburg, którym rodzice wieźli mnie do I Komunii.

Kiedy dziecko jest chore nie ma czegoś takiego jak rytm dobowy. Ty jesteś tam i tańczysz dla niego, a raczej jak Ci zagra bo przecież serce Ci pęka wzdłuż, wszerz i w  poprzek, jak widzisz swoją kruszynkę taką zasmarkaną, kaszlącą i cierpiącą. Zatem oczywiście synku śpij cały dzień, w nocy się pobawimy. Załatwię świeczki i kadzidełka, zrobimy klimat. Przygotuję termos kawy, zgrzewkę Red Bulla, butelkę mleka. No problemo.

Jedną z rzeczy, które w macierzyństwie zaskoczyły mnie najbardziej to aspirator do nosa podłączony do odkurzacza. Kiedy zorientowałam się, że to jednak  nie żart moja mina wyglądała jak kiedy oglądając TV pod wpływem pewnych substancji odurzających zobaczyłam reklamę Pedigree ze sztucznymi szczekami – i uwierzyłam, że to tak naprawdę…

Pies ze sztuczną szczęką

Lekarz mówi inhalujemy, dużo i często. Odpowiadam, oczywiście. Później konfrontuje to z rzeczywistością i stwierdzam, że łatwiej jest go już chyba tego gluta odkurzaczem wyciągnąć niż zmusić do inhalacji. Więc ok, daję za wygraną. Odpalam mu Singielkę, patrzy jak zaczarowany, wdycha co mu przystawiam. Może mało to edukacyjne, ale czasem już rzygam tą poprawnością wychowawczą. Niestety każdy patent ma okres przydatności, ten się skończył jakieś 2 dni temu…

Głupia zależność jest też taka, że jak rodzic jest chory to mija dziecko szerokim łukiem – zwłaszcza tata, który nawet jest w stanie się poświęcić i  spać w salonie żeby tylko w nocy przypadkiem nikt go nie budził. Nie sorry, nie to miałam na myśli, tata śpi w salonie żeby dziecka nie zarazić. Mama nawet chora musi się doczołgać w nocy po mleko i potem kaszląca, rzężąca z powrotem doczołgać się do dziecka, nie może też umrzeć po drodze, bo kto wtedy nakarmi dziecko ? Natomiast kiedy dziecko jest chore, rodzicom nawet przez myśl nie przejdzie, że taki mały człowiek z małym wirusem może mu coś zrobić! Całujemy, przytulamy, miłość bez granic. Do momentu kiedy gardło zaczyna boleć, z nosa Niagara… Do głowy przychodzi mi tylko jeden wniosek. Nigdy nie lekceważ przeciwnika: Nawet jeśli to mały wirus twojego małego dziecka. Mniej też na uwadze, że nie wiemy czy Alicja dała mamie dzień wolnego.

Tym razem mąż jako główny żywiciel rodziny zadbał o wszelkie środki bezpieczeństwa. Wyjechał z kraju na 4 dni…mimo to narzekał, że go gardziołko trochę męczy. Boże dodaj mi siły, kultury i ogłady. Ok, żartuję. Wyjazd był służbowy, dużo wcześniej ustalony. Ale on mi z gardłem wyskakuje, a ja się czołgam po te mleko…

Jedynym plusem choroby jest to, że kiedyś się kończą i doceniasz, że dziecko budzi się tylko 2 – 3 razy w nocy.

główne zdjęcie: źródło pixaby.com

Podobał Ci się mój wpis? Daj mi znać, tu i teraz. Zostaw komentarz. Udostępnij na FB. Daj like. Zróbmy hałas.

To może Ci się spodobać

  • Jola

    Duzo zdrowka 😘

    • Dziękujemy 😊 Wychodzimy na prostą… tylko te gluty 😫