Całkiem Serio Wyróżnione

bo miłość wszystko zwycięży…

W jej oczach było widać szczęście. Wierzyła w tą miłość, pragnęła tej miłości. Nie chciała niczego nadzwyczajnego.  Dom, rodzina, wspólne wieczory, leniwe poranki w niedzielę.  Poznali się na imprezie. Były smsy, randki, kwiaty, kawy z ciastkiem, rozmowy do białego rana. Było dobrze, powoli stawało się cudownie. Przy nim poczuła, że jej problemy już nie łamią jej w pół, jej serce już nie było w kawałkach.  On je zalepił, ona nadał jego życiu sens.

Miłość wszystko zwycięży.

Nie wiedzieli świata poza sobą. Półtora roku od pierwszego spotkania, powiedzieli sobie tak. Ona idealna, w białej sukni, z długim trenem, wiankiem ze świeżych kwiatów na głowie. On w czarnym smokingu, przystojny i szarmancki jak zawsze. Patrzyli sobie w oczy i przyrzekali miłość na zawsze. Przyrzekali, że nie stracą nigdy z oczu tego co najcenniejsze. Wierzyli, że są sobie pisani. Wierzyli we wspólną przyszłość. Wierzyli, że ich życie dopiero się zaczyna. Szczęście ich nie opuści, a problemy pokonają. Znaleźli się, nigdy się nie zgubią.

Miłość wszystko zwycięży.

Potem była sielanka. Słodka miłość i oni zakochani, szaleni, wciąż młodzi, głodni życia. Podróżowali, pracowali, kochali się jak głupi. Kiedy pytałam o plany na przyszłość, mówiła że najpierw praca. „Trzeba mieć stały grunt pod nogami, żeby starać się o dziecko. Trzeba mieć gdzie wracać” Trzeba. Myślałam tak samo, mówiłam to samo, ale między podpisywaniem umów z klientami, a wieczornym bieganiem z mężem, zaczynało mi czegoś brakować. Im niczego nie brakowało. Chciała realizować się zawodowo, chciała awansować.  Kiedy to mówiła, czułam, że jestem mało ambitna. Kiedy ja mówiłam o dziecku,  ona czuła, że jeszcze nie teraz. Awansowała. Miała pracę marzeń. Dalej podróżowała, ale już bez niego. Służbowo. Często się nie widywali, ale przecież…

miłość wszystko zwycięży.

On też był ambitny, nie mógł być gorszy. Chciał otworzyć firmę, ale nie w mieście, w którym mieszkali. Nie zgadzała się, nie tak miała wyglądać ich przyszłość, ich rodzina. Nie w rozjazdach, tylko tu na miejscu. Ona nigdzie się nie wybiera, niech on nawet o tym nie śni. Nie posłuchał, wierzył w ten biznes. Przecież się kochają, jakoś wszystko się ułoży. Zaczął bez jej wiedzy, bez jej zgody. Pierwszy raz poczuła się oszukana, ale dziś już wie, że nie ostatni. Były kłótnie, płacz i trzaskanie drzwiami, ale przecież

miłość wszystko zwycięży.

On zajmował się zakładaniem  firmy, ona jeździła w delegacje. Często się nie widzieli, ale uczucie wciąż było ciepłe. Może nie tak gorące, ale życie to nie bajka i oni o tym wiedzieli.  Mijały dni i miesiące. On  tam, ona tu. Przecież związki na odległość też funkcjonują i świetnie sobie radzą. Przecież miłość niejedno ma oblicze. Ich ambicje się ścierały, a uczucie na tym cierpiało, ale przecież

miłość wszystko zwycięży.

Było ciężko i nie zapowiadało się, że będzie lżej. Ciągle osobno i daleko od siebie. Ona płakała, on w tym czasie pił.  Ona chciała szukać pomocy, on chciał dziecka jako plaster na wszystkie bolące rany. Miłość zaczęła blednąć, serce zaczęło zapominać. Walczyli razem, przynajmniej ona tak myślała. Tylko kiedy nie patrzyła on pił dalej.  Mówił że to robi przez nią, ona że pracuje tyle przez niego. Miewali chwile zwątpienia, ale robili co mogli. Rozmawiali godzinami, upadali i znowu się podnosili, powoli tracili wiarę, ale się nie poddawali i próbowali bo

przecież miłość wszystko zwycięży.

Wszystko zaczęło się rozlatywać, ona traciła grunt pod nogami, on jej miłość. Widywali się coraz rzadziej. Bolało ich tak samo. Złamane serce zawsze boli. Przecież jeszcze niedawno kochali się do szaleństwa, przecież są sobie pisani. Nie zauważyli kiedy, ale nagle przestali widzieć sens. Ona przestała  marzyć o wspólnej starości, on o gromadce dzieci. Znaleźli się wśród milionów samotnych serc i zgubili będąc we dwoje.

Miłość nie zwyciężyła, nie tym razem.  Bo miłość jest nagrodą, nie gwarantem. Nagrodą za pracę nad związkiem, nagrodą za uczciwość, szczerość, pomocną dłoń, wsparcie, oddanie, lojalność.  Miłość nie przetrwa tego, czego człowiek nie udźwignie.

 

 

 

Podobał Ci się mój wpis? Daj mi znać, tu i teraz. Zostaw komentarz. Udostępnij na FB. Daj like. Zróbmy hałas.

To może Ci się spodobać

  • cóż – nic dodać, nic ująć.
    Zgadzam się z Twoim postem w 100%. Nic nie jest nam dane w życiu na zawsze – wszystko ma swój „termin ważności” i jeżeli go przegapimy – zwyczajnie nie będzie zdolne do użytku. Wkurza mnie strasznie frywolne podejście ludzi do związków i takie głupie myślenie, że przecież po co się starać skoro już jesteśmy razem.
    Równocześnie może i jestem naiwna, ale wierzę w przeznaczenie – skoro związek nie wyszedł – najwidoczniej jeszcze jakaś niespodzianka i wielka miłość nadejdzie 🙂 wszystko co najlepsze dopiero przed nami ! 🙂 pozdrawiam serdecznie 🙂

    http://www.perfekcyjnaniedoskonalosc.pl