Całkiem Serio Wyróżnione

Nie tak miało być

worried-girl-413690_960_720

Zaśmiała się głośno i donośnie.

– Nie, to nie możliwe. To jakaś pomyłka.

– Bardzo mi przykro, to nie pomyłka.

Śmiała się jeszcze przez chwilę, ale już coraz ciszej. W jej śmiechu słychać było strach. Jego twarz nie pozostawiała złudzeń. Powoli docierało do niej co właśnie usłyszała. W końcu zamilkła.  Do oczu napłynęły łzy, strach sparaliżował  całe jej ciało. Patrzyła na niego błagalnie, w nadziei, że powie coś innego. Otwierała usta, ale brakowało jej słów. Jej serce biło coraz szybciej, łzy nie przestawały płynąć. Ból mieszał się ze złością.

Patrzył na nią ze smutkiem, ale wiedział, że nic nie może już zrobić. Nie ona pierwsza… pewnie i nie ostatnia. Jego serce też biło szybciej. Stara się nie angażować, ale ciężko było mu patrzeć na jej cierpienie. Domyślał się co czuje, już to przerabiał. Wiele razy. Po dłuższej chwili wyszeptała.

-Może jednak, jest jeszcze jakaś szansa?

-Bardzo mi przykro. Niewiele możemy zrobić.

-Zdobędę pieniądze. Może nie tu, może za granicą. Może tam się uda. To niemożliwe żeby nie było  żadnej szansy… – jąkała się, bezskutecznie próbując złapać oddech.

Znał odpowiedz na każde jej pytanie, ale ona nie chciała słuchać. Najtrudniej przyznać się do błędu. Wszytko mogło być inaczej, gdyby tylko…

-Pół roku temu moglibyśmy jeszcze coś poradzić, próbować. Teraz nie ma  szans.

To już nie były łzy, to był głośny donośny płacz. Rzadko dawała się ponieść emocjom, zawsze coś było ważniejsze niż jej uczucia. Dbała o wszystko i wszystkich. Zapomniała o sobie. Brakowało jej powietrza w płucach, płacz przerodził się w histerię. Nie czuła nóg, rąk. Jej ciało było wiotkie jak z waty. Nie mogła wstać, brakowało jej  siły. Myśli ją  przytłaczały. Przed oczami miała swoje dzieci. Syn dopiero poszedł do 1 klasy. Przecież za rok komunia. Kto to zorganizuje? Kto będzie odrabiał z nim lekcje. A córeczka? Ma zaledwie 3 latka. Czy ona w ogóle ją zapamięta?  Tak długo się o nią starali. Tak bardzo jej pragnęli. Wymarzona, wyczekana, taka idealna.  Im więcej o nich myślała tym słabiej jej się robiło. To się nie dzieje naprawdę, to niemożliwe. Nie realne. Boże to tylko zły sen. W jej głowie pętliły się tysiące myśli. Wiedziała, że takie rzeczy się zdarzają…ale przecież nie  jej.

– Może zadzwoni Pani po męża? Nie powinna Pani być sama w takiej chwili.

Nic nie odpowiedziała. Słowa ugrzęzły w gardle. Pomyślała o nim. O miłości jej życia. Pomyślała o tym jak „strasznie” go kocha. Jak mijali się ostatnio. Wieczny brak czasu. Pomyślała  o tych bezsensownych kłótniach. O tym jak przekładali siebie na jutro bo przecież dzieci, praca, dom, kredyt. Jakie jutro ? Przed oczami maiła jego twarz. Ciepły, dobry, wesoły, uczciwy. Facet na całe życie.

Czyje życie? Bo jej powoli dobiega końca. Pomyślała co mu powie. Przecież to złamie  mu serce. Obiecywali sobie, że będą razem już zawsze. Wzbierała się w niej złość i gniew. Na siebie, na swoją głupotę. W głowie dudniło „pół roku wcześniej moglibyśmy coś zrobić”  Pół roku wcześniej, córka miał 2,5 roku. Powoli wracała  do pracy. Dom, dzieci, praca…nie było tam czasu na nią. Ale może wystarczyło raz odpuścić. Nie ugotować, nie posprzątać tylko …

-Musi Pani wykorzystać czas który został. Postaramy się ukoić ból.

Słowa obijały się o ścianę. Słyszała, ale nie słuchała. Zatopiła się w swoich myślach. Przed oczami miała twarze swoich dzieci. Łzy nie przestawały jej spływać po policzkach. Nagle wstała i wyszła, próbował ją zatrzymać, ale nie słuchała. Wiedział, że jeszcze wróci. Szła przed siebie, w rozmazanym makijażu, bez złudzeń, bez nadziei. Wsiadła do samochodu i pojechała prosto do domu. Do męża, do dzieci.  Chciała trzymać ich w ramionach, tulić aż będą mówić, że za mocno, chciała mówić że ich kocha tak bardzo, że aż ją boli …

Pozostało  jej już tylko się pożegnać. Rak zagościł u niej na stałe. Na walkę jest już za późno.

golden-gate-bridge-1030999_1920

To fikcja. Wymyśliłam to. Ale to mogłam być ja. To możesz być ty. Tylko dzięki regularnym badaniom możesz uratować swoje życie. Rób cytologię. Badaj piersi. Rób podstawowe badania kontrolne. Nie żyjesz tylko dla siebie. Jesteś córką, żoną, matką, przyjaciółką, siostrą. Dla niektórych  jesteś całym światem. Nie łam im serca. Myśl o sobie, myśl o swoich bliskich. Bądź odpowiedzialna. Działaj póki możesz.

#mamasiebada #kobietasiebada

Post powstał na zaproszenie przez Mama Carla do akcji #mamasiebada. DZIĘKUJĘ!

Do dzieła dziewczyny, łapcie za telefony, umawiajcie się na wizyty. Nie macie czasu i pieniędzy na chorowanie, nie na badania.

Podobał Ci się mój wpis? Daj mi znać, tu i teraz. Zostaw komentarz. Udostępnij na FB. Daj like. Zróbmy hałas.

To może Ci się spodobać

  • Malwina Przyboo

    Dzięki za ten wpis.

  • Basia Potocka

    O jejkuuuuu ale mi ciarki przeszły! Zawsze wszystko jest ważniejsze.. Przecież mi nic złego się nie stanie..rak? Jaki rak..? A wystarczy się badać, to tak niewiele.
    Daje mocno do myślenia..

  • Magda Dow

    historia która porusza do łez… Niby fikcja, ale pomyśleć ile osób ją przeżyło..

  • Pingback: #mamasiębada - Co z tego wynikło? - Mama Carla()