Mój Świat

Prywatny ranking bólu

Miałam 29 lat i  pełne przekonanie, że w kwestii bólu niewiele rzeczy jest w stanie mnie złamać.

Przeszłam już liczne migreny, w tym rekordową miesięczną, wieloletnią bezsenność,  wypadek na motorku (no cóż…pomyliłam gaz z hamulcem i wjechałam sobie z  impetem w mur) i masę innych  zdrowotnych  zawirowań. W moim domu był podział. Brat rozrabiał, ja chorowałam…uczciwy układ. Każde z nas miało swoje 5 minut.

Zawsze uważałam, że mój  próg bólu jest całkiem wysoki. Od najmłodszych lat hartował mnie w tej kwestii wspomniany wcześniej  brat… Dobra,  niby jest 5 lat młodszy, ale to o niczym nie świadczy!!! Jak chciałam się zemścić i podbudować nieco ego – w końcu prał mnie pięciolatek – leżałam bez ruchu i udawałam martwą,  aż zaczynał ryczeć. Dodam, że ryczał za każdym razem i głupi nie zorientował się, że żartuję,  mimo że umierałam średnio z 2 razy w tyg.

Stworzyłam nawet swój własny, prywatny ranking bólu.

Miejsce 4: Kiedyś godzinami potrafiłam  przesiadywać  z koleżanką w Ikei. Głównie dlatego, że ona była uzależniona od  Coli Light, a tam była dolewka za piątaka (i toaleta za darmo). Ja dolewałam sobie kawę, choć ona chyba nie  była w promocji. Podczas jednego z takich posiedzeń spontanicznie wpadłyśmy na pomysł, żeby pojechać na wystawę La Chapella….do Paryża. Tak, jesteśmy młode, szalone, takie nieprzewidywalne…zróbmy to! Chwilę później byłyśmy już w stolicy Francji i  lizałyśmy kulturę. Muzea, wystawy, katedry obudziły w nas ducha artystycznego wyzwolenia. Kiedy akurat byłam na fali tych uniesień na światło dzienne wypłynęły zdjęcia Rihanny i Cassie z …przekutymi sutkami.  Czy mnie kręciły ? Chyba nie. Czy  mi się podobały? Wciąż nie mam pewności.

Oczywiście, że nie myślałam zbyt wiele, 2 dni później po prostu  sobie takie zafundowałam.

Tak, zgadza się. Bolało w chuj.

3909_1143548435301_7720588_n

Miejsce 3:  Jako nieletnie dziewczę zapragnęłam mieć tatuaż. Rodzice wiedzieli, że ze mną nie wygrają, a mama już wolała tatuaż od przekutego języka. Chyb bała się, że stracę kubki smakowe i jej wykwintny kurczak z ryżem przestanie mi smakować 😛 Jak muszę to muszę, należało gówniarę zrozumieć. Długo analizowałam co, jak, gdzie i kiedy.  Niestety jako nieletnia potrzebowałam rodzica do poświadczenia. Padło na mojego ojca, któremu chyba nawet lekko spodobał  się całym pomysł. Po dziś dzień jest większym dzieckiem ode mnie, Milan też go pewnie kiedyś przerośnie. Jakież było moje zdziwienie  kiedy jadąc do studia tatuażu, które JA wybrałam okazało się, że jednak jedziemy do studia, które TATUŚ  wybrał.

Jak się później okazało byłam chyba królikiem doświadczalnym. Kumple z siłowni go tacie polecili.  Dobrze rozumiecie, tatuował mnie człowiek,  który wybił się na tatuowaniu pakerów z siłki.  Pewnie kolczaste róże, smoki i napisy „kocham Elkę”. Tatuaż jak to określili specjaliści, bardziej przypominał bliznę niż dzieło sztuki… Wypukły, szary, źle wypełniony…istna DRAMA.

Dermatolodzy nie dawali mi zbyt  dużych szans na skuteczność zabiegów laserowych, ale po wielu latach w końcu stwierdziłam, że po prostu muszę spróbować. Jestem po 10 zabiegach, przede mną pewnie kolejnych 5 i kupa kasy do wydania. Cena młodości 😛 Cena głupoty 😛
W moim przypadku to idzie w parze 😀

Jeśli chcielibyście wiedzieć co to za uczucie, zacznijcie gasić sobie pety na skórze.

Nic dodać nic ująć.

537638_4072033405595_162821424_n

Miejsce 2: Nie byłam  jakoś wyjątkowo waleczna dziewczyną, ale tak się złożyło, że  raz miałam złamany nos, innym razem pęknięty. Co zabawniejsze do pęknięcia doszło w domu  mojego ówczesnego chłopaka. No cóż chyba nie jestem jedyna osoba, która nie zauważyła szklanej ściany ?? Dodam, że to był ostatni dzień naszego związku.
Po latach zdecydowałam się na operacje przegrody nosowej z małą korektą dziecięcych zniszczeń. Od początku mówiłam lekarzowi, że raczej jestem odporna na leki….nie wierzył.  Mówiłam też,  że  potrzebuję większej dawki leków znieczulających. Nie wierzył.  Mówiłam, że „głupi Jaś” jeszcze mnie nie klepnął. Nie wierzył.
Palant uwierzył dopiero jak na stole operacyjnym znieczulenie puściło i  zaczęłam drzeć  się  wniebogłosy. I nie były to arie operowe…

Ciąg Dalszy Nastapi

Podobało Ci się ? Nie podobało? Domyślasz się co będzie na podium? Masz podobne przeżycia ?
Zostaw komentarz, chętnie poznam Twoje zdanie 😀

Podobał Ci się mój wpis? Daj mi znać, tu i teraz. Zostaw komentarz. Udostępnij na FB. Daj like. Zróbmy hałas.

To może Ci się spodobać

  • Madziga

    ma-sa-kra i tyle w tym temacie 😉

    • Żaneta

      Ale w którym temacie ✌️😂😝

  • Natalia

    O Boże ją też miałam usuwany tatuaż… I to była masakra zwłaszcza pierwszy raz. Jaralam się tatuażami, więc w tajemnicy zrobiłam u kolegi w jego salonie tatuażu. Jeszcze żeby tego było mało to to było na brzuchu i się tylko modliłam żeby mi się czasem bluzka nie podwinela 😉 ale za błędy się płaci.

  • pinked

    jako osoba siedzaca za drzwiami u tego osobliwego pirsera zaswiadczam… ze musialo Cie bolec bardzo bardzo. Prawde mowiac wtedy i mnie az zabolalo