Kącik Dziecięcy Mój Świat

Rady dla przyszłych mam / Część 1

Kiedy widzisz dwie kreski na teście twój świat wiruje, a nad tobą nagle, zupełnie nie wiadomo skąd wyrasta tęcza. Widziałam tą tęczę. Tanecznym krokiem zeszłam sobie po niej na ziemię. Niestety na jej końcu nie znalazłam garnuszka ze złotem, ktoś był tam przede mną i go zwinął. Dla mnie została studnia bez dna.  Myślisz sobie, cudownie o  jednego aniołka, słodkiego pączusia na świecie więcej. No spoko, żyj tą bajką.

Nie będę Cię wyprowadzać z błędu…

Mam 4  miesięczne dziecko i w sumie z dupy ze mnie ekspert. ALE w żaden sposób nie powstrzymało mnie to przed napisaniem tego postu. Bo czy przypadkiem mama nie jest ekspertem w każdej dziedzinie życia ?  Kiedy urodziłam dziecko wielu rzeczy nie wiedziałam, a szkoda bo byłoby mi łatwiej, ale Ty?!
Ty czytasz nieprzykładną, jesteś uratowana. Ty będziesz wiedziała. Na mnie możesz liczyć !

I. Największą głupotą przyszłych mam jest czytanie i  słuchanie relacji z porodów. (ja upajałam się tymi historiami, masochizm w czystej postaci) Na co liczysz? Że nagle usłyszysz, że pojęczysz pół godzinki i po sprawie. Przecież głupia nie jesteś, wiesz co to poród. Raczej nie wypad do Disneylandu. Magicznych mocy dzięki tym opowieściom też nie zyskasz. Stres szkodzi dziecku, a za każdym razem kiedy będziesz słyszała o tych hardcorach, popękanych kroczach, potoku krwi itp. ciśnienie będzie szybowało w górę. Pewnie, że nie będzie lekko, ale może właśnie Twój poród będzie szybki i znośny?! Myśl, że będzie dobrze! Wiele kobiet uważa to za magiczne doświadczenie. Trzymam kciuki, żeby tak właśnie było w Twoim przypadku. Dasz radę jak miliony innych kobiet.

II. Mleko matki jest dla dziecka jest najlepsze. Nie odkryłam niczego nadzwyczajnego tym stwierdzeniem. Nobla nie będzie. Trzymam kciuki żeby Ci się udało, warto próbować i o to  walczyć. Będąc w szpitalu nie krępuj się, proś położne o pomoc, niech pokażą Ci jak przykładać dziecko, pytaj czy dobrze to robisz. W razie problemów zadbaj o specjalistyczną pomoc. Zapewniam, że i tak wyjdzie taniej niż MM. Ja starałam się 6 tyg. Byłam na 5 konsultacjach u różnych specjalistów, wypłakałam morze łez. Dlatego chce Ci powiedzieć, że jeśli z rożnych powodów będziesz czuła, że odbiera ci to radość macierzyństwa, że nie jesteś w stanie tego znieść, nie masz już siłynie biczuj się, nie chłostaj, nie słuchaj chamskich uwag innych, rób to co uważasz za słuszne. Pamiętaj, że jesteś tak samo ważna jak dziecko. Ono czuje emocje, twój smutek, nerwy, płacz. Nie będzie spokojne jeśli ty nie będziesz… a uwierz mi. Z całego serca pragniesz aby twoje dziecko było oazą spokoju.

III. Absolutnie nie martw się na zapas. Myśl tylko pozytywnie! Z czym niby miałabyś nie dać rady? Co będzie ponad Twoje siły? Jeszcze nie wiesz jakie pokłady siły ma mama! Jak trzeba to NIESKOŃCZONE! Nie zieje ogniem jak słyszę, że inne dzieci są aniołkami. Co prawda kiedyś zaciskałam nerwowo zęby, gula stawała mi w gardle, ale spoko,  liczyłam do 10 i mi przechodziło…przeważnie. Każde dziecko jest inne, twoje na pewno będzie jak aniołek leżący na różowej chmurce. Nawet jeśli jakimś fatalnym zbiegiem okoliczności będzie niespokojne,  istnieje duża szansa, że diametralnie zmieni się po  skończeniu magicznych 3 miesięcy, tak jak uczynił to mój synalek,  ale jeśli nie…  No cóż, i tak będziesz kochać je jak głupia, prawdopodobnie schudniesz szybciej niż inne mamy i dasz radę.  Najwyżej odbijesz to sobie jak dziecko będziesz starsze. Koszenie trawnika, szorowanie kibla, dożywotnie wyrzucanie śmieci, obieranie ziemniaków, budzenie w sobotę o 6 rano…wierzę, że coś sensownego wymyślisz 🙂

baby-821627

IV. Bądź życzliwa innym mamom. To taki banał, o którym wiele z nas zapomina. Niektóre kobiety żeby poczuć się lepiej, krytykują inne.  Nie karmi piersią?! Wyrodna matka. Miała cesarkę?! Pewnie sobie załatwiła! Wraca szybko do pracy ?! Karierowiczka! To po co się na dziecko decydowała?! Nie chodzi w dresie, do tego mam maku up ?! Pierdzielona!!! Na pewno ma niańkę!  Żal dupę ściska, naprawdę. Jak się takie głupoty słucha, aż chce się wziąć za włosy i o ścianę, i jeszcze raz, i jeszcze… a potem z kolanka w brzuch… (chyba za dużo Tarantino się w życiu naoglądałam)  Nie bądź taka. Hejt zostaw debilom. Każda mama to inna historia, nie znasz jej.

V. Jedyne czego się bałam będąc w ciąży to, że nie będę potrafiła pomóc dziecku w razie potrzeby. Koniecznie obejrzyj z mężem – kilka razy i wykuj na blachę – instrukcję udzielania pierwszej pomocy maluchowi. Kluczowe to zachować zimną krew, a zachowasz ją jeśli będziesz wiedziała co robić.

To nie koniec! Drugą część porad dla przyszłych mam znajdziesz tu. Chodź. Ja sawiam.

 Foto źródło: www.odziezciazowa.org

Podobał Ci się mój wpis? Daj mi znać, tu i teraz. Zostaw komentarz. Udostępnij na FB. Daj like. Zróbmy hałas.

To może Ci się spodobać

  • Ja też upajałam się historiami porodowymi, tak jakby miało mi to dać jakąś magiczną wiedzę, nie wiem po co…I tak niewiele tak naprawdę zależy od nas…

    • To niesamowite, że tak bardzo boimy się porodu, a i tak z wypiekamy słuchamy o tych hardcorach i boimy sie jeszcze bardziej 🙈

  • Ilona

    Największą głupotą, jaką zrobiłam to było powiedzenie rodzinie o ciąży. A drugą największą głupotą było nie przywalenie z otwartej matce mojego faceta po pierwszym,krzywym tekście jeszcze za czasów ciąży. Ile ja nerwów napsulam sobie, bo chciałam być grzeczna i kulturalna! Przy drugim dziecku, grzeczność i kulturę będę wpychac do gardła i patrzeć jak się nimi dlawi każdemu, kto odezwie się nieproszony.

  • Paulina Szydłowska

    Genialny tekst! I to właśnie dlatego, że nie pisze go kolejna WSZYSTKOwiedząca Matka Polka Męczennica 😉podpisuję się pod wszystkim! Rodzę za 3 dni i s**m w gacie bo mimo, że do tych wszystkich historii, „złotych porad” mam dystans, to i tak w końcu gdzieś mi one z tyłu głowy zostały i jestem o to na siebie zła 😤😉 Na szczęście mam wokół siebie jeszcze te mądre koleżanki, mamę, teściową, które pokazują mi, że mimo ewentualnych 😉 trudności macierzyństwo jest wspaniałe, że dla tej bezwarunkowej miłości warto znieść jego trudy, ale i że oprócz niego jest też miejsce dla nas samych, na samorealizacje, spełnianie swoich marzeń i aktywność zawodową, na normalne i szczęśliwe życie! Nie dajmy się zwariować tym wszystkim dziwnym ludziom i żyjmy według własnych zasad! 😊✌ Amen. Pozdrawiam wszystkie mamusie 😘

    • Dziękuję! No to oby gładko poszło… wyszło 😂 powodzenia.

  • Kasia

    Ja mojego synka karmiłam „aż” pięć dni. Nie pomogły cherbatki, laktator i ciepłe prysznice. Dzisiaj mój syn ma prawie dwa lata i nie zauważyłam ani ja ani inni by „czegoś” mu brakowało 😜A jeśli chodzi o poród to było ciężko przez 9 godzin ból i brak rozwarcia a potem cesarskie cięcie po wezwaniu przez męża lekarza prowadzącego ciążę bo dyżurujący twierdził że nie ma wskazań. Wcale nie czuję się gorszą mamą przez to że nie urodziłam naturalnie i że „nie karmiłam” piersią. Kocham swojego synka, ( który dał i daje nam nieźle popalić )

  • Kajotka

    Mam jeszcze jedną radę (chociaż może się jeszcze pojawi w kolejnej części): powiedz rodzinie, że termin porodu masz miesiąc po rzeczywistym terminie :-p Jestem w 40 TC i wszyscy dzwoniąc do mnie, zamiast „dzień dobry”, albo „Siema”, pytają: urodziłaś już?! Nosz kurde. (tojakajotka.blogspot.pl)

  • Dagmara Nowak

    „ale może właśnie Twój poród będzie szybki i znośny?! Musisz myśleć, że
    będzie dobrze!” – oczywiście, ja tak właśnie robiłam. To, co mnie
    spotkało na sali porodowej przeszło wszelkie możliwe wyobrażenia (w
    sensie negatywnym).
    Słyszałam same kolorowe i bajkowe opowieści o
    porodach, że wystarczy pocisnąć i wyjdzie. A właśnie, że mój nie chciał
    wyjść, bo był tak wielki, że mnie rozerwało, a nacinano mnie po skurczu
    (w szkole rodzenia pierdzielili, że nacięcie nic nie boli….).
    Nie
    mydlę nikomu oczu i opowiadam jak jest. Tylko kur***a mnie bierze, jak
    słyszę, że inne się tak nie musiały męczyć, że pocisły i tyle, że ani
    ich nie nacinano. A ja przez 2 miesiące po porodzie nie umiałam siedzieć

  • salus salus

    Extra porady