Bez kategorii

Z uśmiechem jest łatwiej

Zdarzają się takie dni, kiedy budzi Cię zapach gówna, które jakimś cudem wydostało się z pampersa i rozniosło po całym łóżeczku. Zdarzają się dni kiedy masz dziecko i podłogę w Sudocremie, choć ty dopiero co skończyłaś zeskrobywać tą kupę ze szczebelków łóżka. Zdarzają się dni kiedy wszytko jest nie tak jak być powinno, dziecko zbyt ruchliwe, ty zbyt zmęczona. W takich sytuacjach wiedz, że masz dwa sposoby na przeżycie macierzyństwa, przynajmniej jego słodko gorzkich początków.  Pierwszy sposób to „drama queen”, drugi to „powiew optymizmu”.
Co wybierasz?

Niedawno zupełnie spontanicznie kupiłam polecone przez koleżankę pampersy, inne niż dotychczas. Od początku miałam wrażenie, że ściągacze są delikatniejsze, no ale może to dobrze, unikniemy obtarć, zaczerwienień itp. Dziś już wiem, że nie. To wcale nie jest dobrze jak ściągacze są luźniejsze. Parę dni później Milan zasnął w samochodzie wracając z tatą od prababci. Przenieśliśmy go śpiącego do łóżeczka i wyjątkowo nie spał w śpiochach i śpiworku, a w nowym pampersie i koszulce, przykryty kocem. To był błąd, dość duży. Rano tatę obudził smród. Milan w czasie snu zrobił kupę. Patrząc po zniszczeniach, niemałą. Nic nadzwyczajnego, standard przy malutkich dzieciach. Problem jednak polegał na tym, że kupa postanowiła wyjść  z pampersa. Rano była już wszędzie,  na kołderce, kocyku, prześcieradle, misiu, butelce, 13 poduszkach – ochraniaczach oddzielnie przywiązywanych. Tak, te sznureczki, którymi przywiązujemy je do szczebelków też były w gównie. Reasumując wszystko w nim było. Najczystszy był pampers!!!

Znacie tą historię z mojego FunPaga, jeśli Was na nim jeszcze nie ma,  to ogarnijcie się, polubcie go.

Gdyby w przyszłości spotkała Was podobna sytuacja, wiedzcie, że macie kilka wyjść z takiej podbramkowej sytuacji. (efekt Euro)

a) możecie pokłócić się z mężem kto ma to sprzątać

b) możecie wszytko spalić, ale to kosztowna impreza

c) możecie się załamać i iść na spacer

d) możecie wszytko posprzątać i tydzień udawać matkę cierpiętnicę

e) możecie też ryć ze śmiechu

Oczywiście, że po pierwszym szoku ryłam ze śmiechu.

W większości przypadków  macierzyństwo wygląd tak samo. Jasne dzieci są inne, mamy  są inne, jedne się wysypiają, inne nie śpią w nocy, straszą za dnia. Ale mamy podobne problemy, podobne troski. Odparzone tyłki, refluksy, wysypki, jadki, niejadki, śpiochy, pogromcy snu, przegapione promki w Tesco, brak rozmiaru w H&M. Jedne dzieci spokojnie bawią się zabawką 30 min., inne w tym czasie demolują mieszkanie. Jednym jest trochę łatwiej, pozostałym nieco trudniej. Tylko co z tego ? Każda z nas spotyka się z sytuacjami kiedy ręce opadają. Czasem przy dzieciach, czasem przy małżonkach… szczególnie teraz w czasie Euro. Każda zaliczy historię z rozmazanym kremem, lewitującymi sikami (to się tyczy mam chłopców), zarzyganą kanapą itp.

Łatwo utonąć w pretensjach, żalach, zmęczeniu, ale chodzi o to żeby się nie daćNajgorszym typem  matki z jakim się spotkałam to  cierpiętnica. Cierpi bo dziecko nie chce jeść albo  dziecko je za dużo, cierpi bo pada, a na spacer miała iść, cierpi bo musi ten krem jakoś zmyć z podłogi, bo nikt jej nie pomaga, bo to, tamto, sramto, cierpi bo zapomniała jak się uśmiechnąć. Ze wszystkiego jest niezadowolona i wszystkim jest zmęczona. Wieczna kwoka, wychowa równie kwękające dziecko. 

Syn uczy minie optymizmu każdego dnia. Kiedy rozsmarowuje Sudocrem po kafelkach, kiedy wrzuca moje kosmetyki do ubikacji, czy kiedy drze kolejną rolkę papieru na pierdyliard kawałków i przy okazji najad się nim do tego stopnia, że nie chce już mojego obiadku. Póki jest zdrowy, tylko ode mnie zależy jak będzie wyglądało moje macierzyństwo. A ja wole się głośno śmiać niż robić z siebie cierpiętnicę świeżo z krzyża zdjętą.

Póki moim problem jest piszczące o 5 nad ranem dziecko, bałagan czy rozsypane po całej kuchni kakao, jestem szczęściarą, serio. Ty też. Śmiej się i uwierz tak jest łatwiej. Śmiej się z tego, nawet jeśli masz przy tym masę sprzątania. To są chwile, które się pamięta i wspomina po latach z uśmiechem. Śmiejmy się póki naszym zmartwieniem nie jest zbuntowany, wagarujący, popalający nastolatek…

Macierzyństwo daje w kość. Wiem coś o ty, szorowałam pół godziny zeschniętą kupę ze szczebelków. Tylko musisz wiedzieć, że większość z nas tak samo nie ogarnia. Dzielimy się tylko na te,  które lepiej i gorzej się z tym kamuflują. Na te które potrafią się z tego śmiać i  te które dramatyzują.

co wybierasz ??

mama z córką pokazują język

zdjęcie pochodzi z pixabay.com

Podobał Ci się mój wpis? Daj mi znać, tu i teraz. Zostaw komentarz. Udostępnij na FB. Daj like. Zróbmy hałas.

To może Ci się spodobać

  • Jola

    Oj tak, na szczescie nam nie przytrafila sie jeszcze taka kupa, ale byly takie ze do szyji byl brudny I mialam kmine jak go rozebrac, nieraz ja sama bylam wysmarowana po lokcie, bo maly wsadzi stope w brudna pieluche I pach na matke… Przez pierwsze 6 miesiecy bylam non stop zazygana- bo reflux, I do tej port na niektorych ciuchach sa jeszcze slady…takie uroki, teraz non stop mam plamy is cieknacego mleka, moj maly ma rozne zachcianki, raz je co pol godz a raz potrafi pezez 5-6 h nie tknac cycka a piersi za nim nie nadazaja…

  • My z moją małą lubimy się śmiać i wygłupiać, i choć czasem zdarza mi się narzekać (bo komu nie?:) to jestem raczej typem matki optymistycznej 😀 Nie przejmuję się drobnymi rzeczami, a na kupę rozpaćkaną po całym łóżeczku czekam z niecierpliwością ;D Przynajmniej będzie co potem opowiadać!