Bez kategorii

Wróciłam !

Kwiecień 2017,  rozmowy dotyczące przeniesienia Nieprzykładnej na scenę.

-Żaneta, ale bardzo bym chciała, żebyś tą informację opublikowała na blogu. – stanowczo mówi Kasia, odtwórczyni głównej roli.

-Ehh no ale nie byłam tam prawie od roku. Tam już nikogo nie ma. No nie… – bronie się jak mogę, choć wiem, że cholera ona ma rację.

-No jednak byłoby dobrze.  – naciska Kasia.

-Ehhhhhhhhhh no wiem, wiem… – przytakuję i idę sobie polać.

Nie chciałam. Broniłam się. Przegrałam. Dzięki Wam, Waszym ciepłym słowom, emotikonkom serduszek  i dziesiątkom ciepłych komentarzom wracam do gry.

Ale spokojnie, nie cieszcie się tak bardzo. Jeśli szukałyście kompana w niedoli,  nieprzespanych nocach i kogoś kto zawsze ma gorzej od Was – zły adres. Od niedawna zaczęłam się wysypiać i błagam Cię synu nie schrzań tego. Dziecko mam zajebiste, dowodem czego jest fakt, że coraz rzadziej chcę go wystawić na czarnym  rynku  i całkiem dobrze ogarniam już życie (niestety nie dotyczy to prania, prasowania, odkurzania i parowania skarpetek).

Przetrwałam z Wami i dzięki Wam najcięższy pierwszy rok macierzyństwa. Przeżyłam iPhona w kiblu, zeskrobywanie gówna ze szczebelków łóżka i pierdylion pobudek w nocy. No ale same przyznajcie, im głębiej w dżunglę macierzyństwa tym małpy milsze. Czasem fanie wyjść z tego buszu do ludzi i pogadać o życiu, facetach, pasjach czy choćby tej z dupy pogodzie. I to właśnie z Wami chcę o tym pogadać, dla Was chcę o tym pisać.

Nie chcę ograniczać się wyłącznie do macierzyństwa. Dusi mnie szufladka do której się wrzuciłam.  Jest wiele rzeczy, które mnie interesuje poza pieluchami, papkami i ząbkowaniem trwającym rok!!!!!!  Jestem już na skraju choroby psychicznej jeśli chodzi żywieniowe nowinki, ale skutkiem ubocznym mojego zboczenia jest fakt, że Milo jeszcze nie chorował.  Czasem po przebudzeniu zamiast wypić kawy robię trening.  Jaram się sportem, choć na każdym rogu gubię motywację.  Interesuje mnie marketing, biznes, zarządznie, sprzedaż online, wprowadznie myśli w czyn. Równocześnie czytam 3 różne książki, każda z innej beczki. Jestem ciągle głodna wiedzy, nowych przeżyć i doświadczeń.

Chce przeć do przodu i pisać o tym co robię i lubię, co moim zdaniem jest ważne, niekoniecznie śmieszne. Nie tylko o tym, że moje dziecko potrafi położyć się na  środku poczty, przy widowni 15 petentów i wręcz prosić się o jakiś donos do Opieki Społecznej, tylko dlatego, że akurat tego dnia nie miał ochoty wysyłać z mamą listów, a ja nie uszanowalam jego zdania. I zdaję sobie sprawę,  że części z Was może się to nie spodobać i wolałybyście to co było.  Ale to już było i nie wróci więcej…(można to tak zanucić)  A inne z Was po prostu zawiną kiecę i  się stąd wymiksują,  ale ja jestem już na innym etapie życia i czego innego od bloga chcę.

Możecie mówić kolejna fit matka, kolejny zbok żywieniowy, zaraz  będzie przepisy na bezglutenowe placki pisać i recenzje kremów na wybielanie odbytu. Nie wiem jak z tymi przepisami, ale spokojnie. Na ile znam siebie i wszystkie zakamarki mojego ciała zapewniam,  że relacji z wybielania czegokolwiek nie będzie.

_DSC9062

Jeśli zasiałam panikę to sorry miłe Panie i piątka czytających mnie Panów, bo zaznaczam, że  moim centrum wszechświata niezmiennie pozostaje Milo, który przyznać muszę wyszedł mi iście wybitnie. I ze wszystkich rzeczy, które robię- najlepiej wychodzi mi mamuśkowanie. No kocham tę robotę, już nawet pal licho pieluchy i migrujące kupy.  I choć na ile mogę chcę chronić prywatności Mila i mojej rodziny, macierzyństwo wciąż będzie tu numerem jeden. A jak np. zajdę w ciążę i urodzę trojaczki to już tylko kuźwa o tych pieluchach będzie.

Świetnie wykorzystałam tą przerwę, bardzo wiele mi dała. Mam zdrowy stosunek do internetów, dystans do blogosfery i wiem czego chcę, a nie co wypadało chcieć i robić  z racji posiadania blogu. Nie patrzę na innych, z nikim się nie ścigam. To moja piaskownica, moje babki. Będzie po mojemu.

Nie wiem co z tego wyjdzie i na jak długo tu zostanę. Uprzedzam, nie zawsze będzie śmiesznie. Czasem będzie po prostu normalnie. Ale zawsze będzie w zgodzie z moim sumieniem. Czasem zgodzę się na współpracę. Czasem zrobię detox na dłuższą chwilę. Nie narzucam sobie reżimu. Robię to dla przyjemności, dla fun’u. Pieniądze zarabiam gdzie indziej. Wracam bo brakowało mi Was. Bo fajnie Was mieć. Bo mama cieszy jak piszę i chwali się mną przed koleżankami.

Więc wracam z nową energią, pomysłami, wizją tego miejsca i zdjęciem gołej dupy.

Ale to czego możecie być pewne, to że mimo zmian na blogu JA SIĘ NIE ZMIENIŁAM.

THE BITCH IS BACK !

_DSC9174

Zapraszam Was też na mój Instagram    gdzie czasem się produkuję na Instastory, czasem jest dużo codzienności i ogólnie bywa całkiem fajnie.

15492329_10208230511544776_8216602388876021266_n

no i niezmiennie uważam, że Prosecco pasuje do śniadania.

 

Podobał Ci się mój wpis? Daj mi znać, tu i teraz. Zostaw komentarz. Udostępnij na FB. Daj like. Zróbmy hałas.

To może Ci się spodobać